beniagor pisze:
Baxterek musiał sobie wszystko obliczyć, policzyć, nic na łapu capu <lol>
Tak mu się tam spodobało, że teraz już obserwuje przygotowanie obiadu. Dziś nawet wszedł na blat, ale go przegoniłam. Choć wiem, że jak tylko nadarzy się okazja, to znów tam wejdzie ta moja ciekawska bestia <zakochana>
agnieszka d pisze:Nasi chłopcy powinni razem chodzić na mecze, bo widzę, że Twój też zapalony kibic <ok>
A ja Was muszę rozczarować, bo Baxterek tu o nic nie prosił, tylko wpatrywał się w piórko podczas polowania. To było spojrzenie na zdobycz przed ostatecznym skokiem.
Właśnie przed chwilą Baxter znalazł sposób na otwarcie pudełka z nieużywanymi zabawkami <shock> Jestem w szoku, jak sobie ten mały cwaniaczek poradził.
Oczywiście śniadanko zjadł dziś na kuchennym parapecie.
Czy Wasze kotki też tak rozrzucają jedzenie podczas konsumpcji? Mój jest w tej materii strasznym bałaganiarzem.
Ach i w nocy spał zwinięty w kłębuszek, przytulony do mojej szyi. Można powiedzieć, że spaliśmy nos w nos <zakochana>
Audrey pisze:Oczywiście śniadanko zjadł dziś na kuchennym parapecie.
Czy Wasze kotki też tak rozrzucają jedzenie podczas konsumpcji?
<shock> jak to "rozrzuca" jedzenie ? Chrupki ? Mokre ?
Missy nie rozrzuca, czasem rozgryzajac cos jakis kawalek jej na podloge spadnie, ale najczesciej go potem zlizuje. A jak nie, to ja sprzatam, ale to sporadycznie, i jakis maly smiotek, to tyle.
(moze dlatego ze moj niedzwiadek jest wielkim zarloczkiem ? Nic nie zostaje po jedzeniu, nawet na podlodze <lol> )