Vitali II von Sturmcastle
- Ada
- Posty: 995
- Rejestracja: 27 paź 2011, 23:19
- Płeć: kobieta
- Skąd: Polska
- uffff....dojechaliśmy do domu szczęśliwie....
- to był jeden z najgorszych dni w moim zyciu..... <hm>
- kiedy rano stawilismy się na oddziale hirurgii na Wydziale Weterynarii Uniwersytetu w Olsztynie prof Pomianowski razem z prof.Adamiakiem dopatrzyli się w wynikach badań elektrolitów u Sapo ponadnormatywną kreatoninę i było duże ryzyko, że nerki nie wytrzymaja obciążenia narkozą, nie znam się na tym ale z rozmowy wynikało, że mogą nieodfiltrować jakiegoś paskudztwa no i może być bardzo żle....
- poza tym wyniki elektrokardiogramu pokazują, że serce też nieprawidłowo pracuje i nie wiadomo, czy to już tak u Sapo jest czy to są jakieś zmiany, powstało ryzyko, że Sapo może nie przeżyć usypiania a potem moga być komplikacje przy wybudzaniu....a najgorsze w tym wszystkim było to, że ja musiałam podjąć decyzję co dalej...
- prof Pomianowski zrobił badania neurologiczne i jednoznacznie stwierdził inna reakcję prawej półkuli mózgu od lewej, czyli coś tam mogło być nie tak....ale bez tomografii albo rezonansu - czyli zajrzenia do mózgu nic nie można stwierdzić,,,,,mówiąc inaczej - nie można pomóc psu, jeżeli się nie postawi prawidłowej diagnozy, ale jeżeli serce albo nerki nie wytrzymają długiej pełnej wziewnej narkozy to będzie koniec.... <hm>
- nikomu nie życzę podejmowania takiej decyzji...
- zrobilismy jeszcze raz badanie serca - potwierdziło nieprawidłową jego pracę,,,,,
- ale na korzysć Sapo pracował jego młody wiek i dobra kondycja fizyczna, każdy atak padaczkopodobny uszkadza także mózg psa, leczyć Sapo na chybił-trafił mogło również rozwalić mu i wątrobę i nerki, no a jeżeli gdzieś tam w środku czai się guz??? albo są zmiany anatomiczne wrodzone???
- godzinę się zastanawiałam, dzwoniłam do koleżanki - lekarki od ludzi, do moich wetów, słuchałam swoich dobrych i złych myśli i w końcu podpisałam zgodę na rezonans i ewentualne dalsze badania czy zabiegi konieczne do ratowania jego zycia w razie komplikacji.....
- to były najdłuższe dwie godziny w moim życiu...na szczęście co kilkanaście minut ktoś wychodził i mówił mi ; że już śpi i wszystko dobrze, że serce wytrzymało, że właśnie sie skanuje mózg, że już jest wybudzany i mogę do niego wejść.....
- Sapo był cale dwie godziny w narkozie, to cholernie długo...dostał wcześniej zastrzyk osłonowy na serce....dostał po badaniu kroplówkę na przepłukanie nerek.....siedzieliśmy na Uniwersytecie od 8.30 aż do 15.00, żeby w razie czego interweniować, ale Sapcio czuł się dobrze, był bardzo zestresowany ale spokojny i tylko wielkie ilości wypadającej sierści wskazuja jaki to był duży stress dla niego...
- do 18.00 odpoczywaliśmy w wynajętym mieszkaniu, zostawiony ma wenflon, tak na wszelki wypadek no i miałam telefon do kliniki uniwersyteckiej też na wszelki wypadek, na szczęście wszystko było dobrze i wróciliśmy już do domu....ufff......
- Sapcio szalał ze szczęscia, biegał ze swoją Świnią w zębach i piszczał nią straszliwie obwieszczając kotom, sąsiadom i całemu światu, że żyje i żyć będzie.....potem uwalił się na swojej kanapie i śpi teraz snem padniętego doszczętnie Ropucha....
- ja sobie zaraz zrobię dużą whisky i spróbuję zasnąć ...
- a diagnoza???
- mózg czysty, bez widocznych zmian, ale reakcja prawej półkuli inna od reakcji lewej( z tego co pamiętam, jutro się wczytam bardziej dokładnie), nie ma zmian anatomicznych ani zwyrodnieniowych, nie ma uszkodzen; diagnoza- padaczka idiopatyczna ze wskazaniem na prawą półkulę, ataki są łagodne bo lewa półkula pracuje prawidłowo, nic nie wskazuje na żadne zmiany zapalne ucha środkowego, prof.Pomianowski nie wypowiadał się na temat hipotezy ( mojej) o możliwości kwalifikacji tego jako choroby Meniera....
- zalecenie; luminal do konca życia , zaznaczył przy tym, że jeżeli pies ma zdrową wątrobę to luminal jej nie uszkodzi, mam mu wzbogacić dietę o tłuste rzeczy ale mam go nie przekarmiać bo luminal wzmaga apetyt....
- co zrobię?- pewnie nie odpuszczę i będę Sapo diagnozować jeszcze u innego neurologa,,,,
<oops>
- to był jeden z najgorszych dni w moim zyciu..... <hm>
- kiedy rano stawilismy się na oddziale hirurgii na Wydziale Weterynarii Uniwersytetu w Olsztynie prof Pomianowski razem z prof.Adamiakiem dopatrzyli się w wynikach badań elektrolitów u Sapo ponadnormatywną kreatoninę i było duże ryzyko, że nerki nie wytrzymaja obciążenia narkozą, nie znam się na tym ale z rozmowy wynikało, że mogą nieodfiltrować jakiegoś paskudztwa no i może być bardzo żle....
- poza tym wyniki elektrokardiogramu pokazują, że serce też nieprawidłowo pracuje i nie wiadomo, czy to już tak u Sapo jest czy to są jakieś zmiany, powstało ryzyko, że Sapo może nie przeżyć usypiania a potem moga być komplikacje przy wybudzaniu....a najgorsze w tym wszystkim było to, że ja musiałam podjąć decyzję co dalej...
- prof Pomianowski zrobił badania neurologiczne i jednoznacznie stwierdził inna reakcję prawej półkuli mózgu od lewej, czyli coś tam mogło być nie tak....ale bez tomografii albo rezonansu - czyli zajrzenia do mózgu nic nie można stwierdzić,,,,,mówiąc inaczej - nie można pomóc psu, jeżeli się nie postawi prawidłowej diagnozy, ale jeżeli serce albo nerki nie wytrzymają długiej pełnej wziewnej narkozy to będzie koniec.... <hm>
- nikomu nie życzę podejmowania takiej decyzji...
- zrobilismy jeszcze raz badanie serca - potwierdziło nieprawidłową jego pracę,,,,,
- ale na korzysć Sapo pracował jego młody wiek i dobra kondycja fizyczna, każdy atak padaczkopodobny uszkadza także mózg psa, leczyć Sapo na chybił-trafił mogło również rozwalić mu i wątrobę i nerki, no a jeżeli gdzieś tam w środku czai się guz??? albo są zmiany anatomiczne wrodzone???
- godzinę się zastanawiałam, dzwoniłam do koleżanki - lekarki od ludzi, do moich wetów, słuchałam swoich dobrych i złych myśli i w końcu podpisałam zgodę na rezonans i ewentualne dalsze badania czy zabiegi konieczne do ratowania jego zycia w razie komplikacji.....
- to były najdłuższe dwie godziny w moim życiu...na szczęście co kilkanaście minut ktoś wychodził i mówił mi ; że już śpi i wszystko dobrze, że serce wytrzymało, że właśnie sie skanuje mózg, że już jest wybudzany i mogę do niego wejść.....
- Sapo był cale dwie godziny w narkozie, to cholernie długo...dostał wcześniej zastrzyk osłonowy na serce....dostał po badaniu kroplówkę na przepłukanie nerek.....siedzieliśmy na Uniwersytecie od 8.30 aż do 15.00, żeby w razie czego interweniować, ale Sapcio czuł się dobrze, był bardzo zestresowany ale spokojny i tylko wielkie ilości wypadającej sierści wskazuja jaki to był duży stress dla niego...
- do 18.00 odpoczywaliśmy w wynajętym mieszkaniu, zostawiony ma wenflon, tak na wszelki wypadek no i miałam telefon do kliniki uniwersyteckiej też na wszelki wypadek, na szczęście wszystko było dobrze i wróciliśmy już do domu....ufff......
- Sapcio szalał ze szczęscia, biegał ze swoją Świnią w zębach i piszczał nią straszliwie obwieszczając kotom, sąsiadom i całemu światu, że żyje i żyć będzie.....potem uwalił się na swojej kanapie i śpi teraz snem padniętego doszczętnie Ropucha....
- ja sobie zaraz zrobię dużą whisky i spróbuję zasnąć ...
- a diagnoza???
- mózg czysty, bez widocznych zmian, ale reakcja prawej półkuli inna od reakcji lewej( z tego co pamiętam, jutro się wczytam bardziej dokładnie), nie ma zmian anatomicznych ani zwyrodnieniowych, nie ma uszkodzen; diagnoza- padaczka idiopatyczna ze wskazaniem na prawą półkulę, ataki są łagodne bo lewa półkula pracuje prawidłowo, nic nie wskazuje na żadne zmiany zapalne ucha środkowego, prof.Pomianowski nie wypowiadał się na temat hipotezy ( mojej) o możliwości kwalifikacji tego jako choroby Meniera....
- zalecenie; luminal do konca życia , zaznaczył przy tym, że jeżeli pies ma zdrową wątrobę to luminal jej nie uszkodzi, mam mu wzbogacić dietę o tłuste rzeczy ale mam go nie przekarmiać bo luminal wzmaga apetyt....
- co zrobię?- pewnie nie odpuszczę i będę Sapo diagnozować jeszcze u innego neurologa,,,,
<oops>
- manita
- Agilisowy Rezydent
- Posty: 3446
- Rejestracja: 26 lip 2010, 17:31
- Kontakt:
- Sonia
- Agilisowy Rezydent
- Posty: 16876
- Rejestracja: 11 mar 2010, 09:51
- Płeć: K
- Skąd: Orzesze
- Danusia
- Agilisowy Rezydent
- Posty: 5837
- Rejestracja: 18 lis 2011, 17:06
- Płeć: Kobieta
- Skąd: Warszawa
Ada ja siE zryczałam( przypomniała mi sie walka o naszą sznaucerkę) wiem co czułaś i wiem jaki ten czas jest koszmarny gdy się czeka .
Z padaczką psinek moze żyć długie lata znam takiego pancia i jego doga arlekina z padaczką i tak sobie żyje od lat na lekach tylko trzeba uważać na dietę żeby kluch ( jako drugi po moim Kolorusiu sie nie zrobił) wygłaskaj chłopczyka bardzo cieplutko ode mnie ,a Ciebie bardzo mocno ściskam
dziękuje Ci w imieniu Sapunia <serce> jesteś kochana i wspaniała Panciusia niestety takich za dużo nie ma :-) w razie co w Warszawie zawsze Ci pomogę pamietaj o tym
<ok> <ok> <serce>
<serce>
Z padaczką psinek moze żyć długie lata znam takiego pancia i jego doga arlekina z padaczką i tak sobie żyje od lat na lekach tylko trzeba uważać na dietę żeby kluch ( jako drugi po moim Kolorusiu sie nie zrobił) wygłaskaj chłopczyka bardzo cieplutko ode mnie ,a Ciebie bardzo mocno ściskam
- Ada
- Posty: 995
- Rejestracja: 27 paź 2011, 23:19
- Płeć: kobieta
- Skąd: Polska
- dziękuję Danusiu, mam zamiar przyjechać do Warszawy do dokt.Lenartowicza, który przez 4 lata prowadził przypadek psa z choroba Meniera, bo coś w środku mi mowi, że to może byc "to"...
- zaraz po moim powrocie z antypodów bedę się umawiac....
- a widok kotów cieszących się z powrotu Sapcia do domu- bezcenny :-)
- zaraz po moim powrocie z antypodów bedę się umawiac....
- a widok kotów cieszących się z powrotu Sapcia do domu- bezcenny :-)
- Kamiko
- Hodowca
- Posty: 3390
- Rejestracja: 19 gru 2008, 12:29
- Hodowla: Mazuria*PL
- Płeć: kobieta
- Skąd: Dobra Wola k/Nasielska
- Kontakt: