Oj kochane - bo ja ostatnimi czasy cierpie na brak czasu. I jeszcze dodatkowo znowu byłam poza granicami Polski, więc Lunie mam jeszcze na wydaniu

Odbieram ją dopiero dziś od rodziców, choć szczerze mówiąc to nie wiem czy będzie tym zachwycona, bo tam ma 140 m do biegania, szaleje jak dzika, łazi za psem którego uwielbia, nawet dostała już kilka lizów po pyszczku, razem jedzą - pies je, a Lunia w tym samym czasie podpija z psa miski.. bo swojej miski z wodą nie lubi.. ogólnie to jest tam bardzo szczęśliwa. A u mnie to nuuuuda

Ale za to ja ja kocham najbardziej na świecie.
Obiecuje że postaram się niedługo wkleić jakieś zdjęcia.
Dziękuję za pamięć i całuję
