Nasze koty miały chwilową obsesję na punkcie plastikowych zakrętek od butelek. Wydawało nam się, że składowane były w miejscu mało dostępnym dla kotów, ale pod naszą nieobecność dostały się do pudełka i poroznosiły po całym domu <mrgreen> .
Zabawa była przednia, ale zakrętki od tej pory odpowiednio zabezpieczamy. Za mały plastkik, żeby zostawić bez nadzoru .
Ja nawet nie zdążyłam usprawnić słomki, chwilowo sama w sobie stanowi wielką atrakcję <roll>.
A mały pręgusek ma rację, w końcu jej zabawka i musi nadzorować, co się z nią dzieje .
Jeszcze można ukryć jeden szeleszczący papierek ze smaczkiem wśród innych papierzysk i gazet porozrzucanych na biurku i stole, niezapłaconych rachunków, poczty itd. Meg przekopuje się przez stosy znajduje węchem "smaczka" i porywa papierek, którego potem nie chce oddać. Papierek może być rachunkiem z supermarketu. To tak a propos kolejnych pomysłów na "niewyszukane" zabawki... :-) Ps. W myśl zasady, że im prostsze tym lepsze! <mrgreen>
Oj zdecydowanie masz rację, przesłodki mój pysiaczek <serce>
Odzyskałam w końcu lapka
Staram się więc nadrabiać zaległości :-)
Ocho, chwila przerwy bo Keya przypomina o wieczornym Miamorku <mrgreen>