A potraktowanie jej w taki sposób przez weterynarza to jest normalne chamstwo
Harita Agilis Cattus*Pl i Lio Mazuria*PL
- Sonia
- Agilisowy Rezydent
- Posty: 16876
- Rejestracja: 11 mar 2010, 09:51
- Płeć: K
- Skąd: Orzesze
Dobrze, że koteczce już jest lepiej. Posyłam głaski dla niej
A potraktowanie jej w taki sposób przez weterynarza to jest normalne chamstwo
. W końcu to nie Narodowy Fundusz Zdrowia, że na nic nie ma pieniędzy, tylko płaci się za taki zabieg i to czasami nie małe pieniądze, więc powinien go wykonać rzetelnie i jak najlepiej. A na oko to sobie można co najwyżej kompres położyć, a nie narkozę kotu dawać. Tym bardziej, że właśnie dla kotów narkoza jest najbardziej niebezpiecznym elementem całego zabiegu.
A potraktowanie jej w taki sposób przez weterynarza to jest normalne chamstwo
- Mago
- Super Admin
- Posty: 4597
- Rejestracja: 23 lis 2008, 20:28
- Płeć: Kobieta
- Skąd: Warszawa
- Kontakt:
- maga
- Hodowca
- Posty: 3486
- Rejestracja: 22 paź 2009, 09:07
- Hodowla: KRABRIKA*Pl
- Płeć: kobieta
- Skąd: Kraków
- Kontakt:
- Vanicca
- Posty: 1020
- Rejestracja: 18 wrz 2009, 19:15
Bardzo wam wszystkim dziękuję za ciepłe słowa
Dziewczynka pomału dochodzi do siebie <tańczy>. Wczoraj jeszcze cały dzień była bardzo ospała. Nawet jak przeszła gdzieś kawałek i usiadła sobie to oczka jej sie moment chwila kleiły. Dzisiaj już jest bardzo blisko normalności, bo Kluska szaleje od rana w pościeli
.
Martwi mnie jeszcze tylko to, że cały czas ma jakby podpuchnięte oczka, a sierść pod oczami cały czas jest mokra. No i dziś o 4 i 6 rano znów wymiotowała
. Praktycznie zwróciła chyba wszystko co zjadła
. Zaraz się zbieramy i jedziemy na kontrolę, zobaczymy co lekarz powie.
Dziewczynka pomału dochodzi do siebie <tańczy>. Wczoraj jeszcze cały dzień była bardzo ospała. Nawet jak przeszła gdzieś kawałek i usiadła sobie to oczka jej sie moment chwila kleiły. Dzisiaj już jest bardzo blisko normalności, bo Kluska szaleje od rana w pościeli
Martwi mnie jeszcze tylko to, że cały czas ma jakby podpuchnięte oczka, a sierść pod oczami cały czas jest mokra. No i dziś o 4 i 6 rano znów wymiotowała
- gosiaczek8807
- Posty: 732
- Rejestracja: 09 lis 2009, 00:42
- Vanicca
- Posty: 1020
- Rejestracja: 18 wrz 2009, 19:15
Już opowiadam :-).
Z Haritą wszystko w porządku. Samopoczucie Małej też dużo lepiej, od powrotu z leczicy zaczepia mnie i zaprasza do zabawy <mrgreen>. Lekarz w sumie się wybronił. Powiedział, że Harita ma świetny metabolizm i po prostu pierwszą dawkę narkozy "przepaliła", dlatego podali drugą. Mówił też o lekach wybudzających, że owszem mógł podać, ale tak młody kot lepiej żeby sam dochodził do siebie. Ranka się ładnie goi, temperatura w porządku, oczy też dojdą do siebie. Kluska waży 2,4 kg. Schudła około 100 gram, wiec chyba nie tak źle.
Szczerze powiedziawszy ta rozmowa dzisiaj wyglądała zupełnie inaczej. Lekarz był dużo bardziej cierpliwy i wszystko powiedział. Mam jedynie żal, że nie poinformował nas o wszystkim wcześniej. Byłoby mniej nerwów i mniej zamieszania. No i nie podoba mi się czas. Zawieźliśmy ją koło 10 rano a odebraliśmy koło 18. Pokrojona została dopiero koło 15, a do tej 15 co? Siedziała sama w obcym miejscu w transporterku. Nie wierzę, że się biedna nie denerwowała.
Na plus dla lekarza jest to, że przeprosił za sytuację, wytłumaczył no i dzisiaj nic nie zapłaciliśmy.
Z Haritą wszystko w porządku. Samopoczucie Małej też dużo lepiej, od powrotu z leczicy zaczepia mnie i zaprasza do zabawy <mrgreen>. Lekarz w sumie się wybronił. Powiedział, że Harita ma świetny metabolizm i po prostu pierwszą dawkę narkozy "przepaliła", dlatego podali drugą. Mówił też o lekach wybudzających, że owszem mógł podać, ale tak młody kot lepiej żeby sam dochodził do siebie. Ranka się ładnie goi, temperatura w porządku, oczy też dojdą do siebie. Kluska waży 2,4 kg. Schudła około 100 gram, wiec chyba nie tak źle.
Szczerze powiedziawszy ta rozmowa dzisiaj wyglądała zupełnie inaczej. Lekarz był dużo bardziej cierpliwy i wszystko powiedział. Mam jedynie żal, że nie poinformował nas o wszystkim wcześniej. Byłoby mniej nerwów i mniej zamieszania. No i nie podoba mi się czas. Zawieźliśmy ją koło 10 rano a odebraliśmy koło 18. Pokrojona została dopiero koło 15, a do tej 15 co? Siedziała sama w obcym miejscu w transporterku. Nie wierzę, że się biedna nie denerwowała.
Na plus dla lekarza jest to, że przeprosił za sytuację, wytłumaczył no i dzisiaj nic nie zapłaciliśmy.