Aya pisze:Teraz trzymam kciuki za jego łapkę.
Macie wyjątkowo cudne i kochane koty, bez wyjątku, wszystkie trzy

!
Dziękujemy pięknie <pokłon>
Mago pisze: I jak tam Leon i reszta brygady?
Ostatnio Franuś próbuje zdominować Lonka, a on sprawia wrażenie wystraszonego, więc role się zmieniły. Franek to kawał kocura (sadzimy, że doszedł już siódemki), a Leoś jest delikatny, drobny i na pewno nie waży więcej niż 3,5 może 4 kg. Więc wiecie po czyjej stronie leży racja i czyja jest prawda... Do tej pory mr F bał się niezmiernie podejść i uciekał po nawet cichym miauknięciu rudego. Przedwczoraj natomiast zobaczył, ze jak się rudego rąbnie, to ten truchleje i zaczął to na bezczela wykorzystywać. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że jak próbuje się do niego łagodnie mówić, żeby rozładować napięcie to on jeszcze bardziej się rozochoca i sunie do bitki z jeszcze wyżej podniesioną głową jakby go, kto chwalił... Nic tam… muszą chłopaki między sobą ustalić hierarchę. Niech się piorą jeśli to ma rozwiązać problem i rozluźnić atmosferę. Rudzik nie bardzo ma odwagę poruszać się po domu… Siedzi w sumie tylko w okolicach balkonu. Tam najtrudniej dostać się Frankowi po cichu (musi przejść przez cały pokój). Z jego gracją nie trudno o zdemaskowanie. Leo robi jedynie póżnonocne, niedalekie wyprawy zwiadowcze, ale wraca po kilkunastu sekundach na swoje miejsce.
Co poza tym? Bardzo wyluzował. Potrafi zasnąć do góry kołami, pozwala nam głaskać brzusio i nie ucieka jak się koło niego położymy, albo przysiądziemy. Pozwala także na coraz dłuższe głaski (sprawia nawet wrażenie zadowolonego w ich trakcie). Mruczy, kiedy się go weźmie na ręce.
Wczoraj natomiast po raz pierwszy wychodząc na uczelnię nie zamknęliśmy go w łazience. Tak będzie dla niego lepiej, zresztą już czas…
My natomiast nauczyliśmy się zmieniać mu opatrunki bez wywoływania histerii. Nawet nie musimy go teraz ubezwłasnowolniać. Siedzi jak trusia i tylko czasem zapiszczy, kiedy zaboli.
Podsumowując –
Anioł nie kot!!!
I jeszcze, na zakończenie, dla zainteresowanych, słowo o Tosi - Tosia jest szalona…
Mago pisze: Kuwetkowanie u Leona funkcjonuje?
Jak najbardziej. Mieliśmy tylko jeden epizod pierwszego dnia, ale wydaje nam się, że Leo koszmarnie się zestresował zamknięciem pod naszą nieobecność w łazience. A i jeszcze jeden – zsiusiał się jadąc do weterynarza…
Taka najwidoczniej jego uroda. Tośka zwraca ze stresu, on siusia…