Tiaa,u mnie to samo .Moja Kicia to moje trzeciemagdaita pisze:Aralcio doskonale wyczuwa ten moment i zaraz jesta, toż to samo u mnie. <lol>
Moi rodzice i siostra (koty w domu rodzinnym były od lat i u mnie w domu też) podejrzewają, że ja brytki mam teraz zamiast trzeciego dziecka <lol>
Ja się raczej nie chwalę ,że koty kosztowały, a rudzielec uchodzi za zwykłego kota, jak przyjdzie ktoś do nas. :-)
Niestety pieszczochy z kotem w sypialni to dopiero jak mąż wstanie.
Hawcio świetnie wyczuwa ten moment i zaraz z dołu przylatuje na mizianki.
Tylko jest 6:30, ja wstaje o siódmej i chętnie bym jeszcze pospała, a ten atakuje.
Nie wiem jak twoja kotka Kicia, ale mój Pumba nie jest miziasty,sam nie przychodzi, ale jak czasem sama go przyniosę, położę na sobie, albo przy sobie i głaskam to rozluźnia się i zostaje.
Może by tak dało radę z Kicią?
Kicia tez do miziastych nie należy.Tak jak napisałam w którymś wątku,tu na forum(zabij ,nie pamiętam w którym) mój brytek, to kotek na kolanka.Kicia leży na fotelu ,a ja przed na kolankach i ją miziam.Tak sobie żartuję ze znaczenia tych słów.Wiem co oznaczają kotki na kolanka i do hodowli jakby co,żeby nie było ,że nie jestem tego świadoma.Być może z czasem i moja Kicia sama przyjdzie na kolanka.Przychodzi sama i owszem na przywitanie albo jak chce coś dobrego czyli wołowinkę.Przychodzi i kręci piruety wokół moich nóg ,łasi się ,zawija ogon wokoło łydek,ale dotykania ,bo ja teraz pańcia chcę,brania na ręce -nie lubi.Zostaje mi więc jak na razie to "moje nakolankowe "mizianie przed fotelem






