ida sierpniowa pisze:Dziękuję za odpowiedź. Pomarudzę jeszcze trochę jednak.
Czy w selekcji hodowlanej ma jakieś znaczenie charakter.
Pytam się bo przy wyborze rasy kota u mnie zdecydował charakter, a nie wygląd.
Powinien, u mnie ma znaczenie pierwszorzędne, może dlatego, że jako pierwszą sprzedano mi kotkę trudną, pouczono mnie niewłaściwie co do postępowania z kotami, więc na pewno jej w pierwszych dwóch latach niewiele pomogłam. Charakter szczerze mówiąc niewiele zależy od rasy, mam na myśli nastawienie na człowieka. Jeśli hoduje się koty pod tym kątem, w każdej rasie znajdziemy "kota dla dziecka". Na pewno różnią się gadatliwością, zręcznością, a co za tym idzie, ilością energii, jaką mogą przeznaczyć na zabawę <lol> Są rasy gadatliwe, i są rasy milczące. Ale jeśli chodzi o nastawienie do człowieka, nie ma się co łudzić, nie jest to zbytnio zależne od rasy, rasy mają po kilkadziesiąt lat prawdziwej historii (nie licząc persów i syjamów, ona mają długą historię), to za mało na jakieś wielkie zmiany, to po prostu koty, bez względu na rasę. Ja znam fantastyczne dachowce, niezwykle przytulne i łagodne. Znam też narowiste rasowce, niezależnie od rasy

Każdy kot będzie dobry dla dziecka, jeśli będzie stabilny i cierpliwy, "odporny" na dotyk. Brytyjczyki bardzo często są nadwrażliwe na dotyk.
Ja akurat na charakter, stabilność kotów patrzę przede wszystkim. Dlatego nie zgadzam się na sprzedaż kotek z linii Clary do hodowli, chociaż koty z tej linii mają naprawdę niezłe cechy. Całę szczęście, że moich Hiszpanów poznałam lata temu, bo dziś pewnie bałabym się sprzedać im koty hodowlane, chociaż akurat trafiłam całkiem dobrze. No, chyba że miałby to być ktoś, co do którego dobrych, mądrych decyzji na przyszłość byłabym pewna w 150%. Delikatność tych kotów plus fatalny włos (chociaż ludzie, którzy biorą dzieci Ino na kolanka, są zachwyceni <mrgreen> ), eliminują je, według mnie, z dalszej hodowli. Dam sobie jeszcze jedno pokolenie, ale nie mam już wielkich nadziei, jakoś pewnie nie dane mi tutaj się popisać, potrzebowałabym pewnie jeszcze z 5 pokoleń. Chociaż jeśli chodzi o charakter, dzieci Ino są po prostu fantastyczne, głowy też z pokolenia na pokolenie udaje mi się poprawiać. Nawet u Ori już widać dobre rzeczy w charakterze, po dziadku Icusiu zaczyna barankować, jak mama, nie opuszcza ludzkiej piersi, jest grzeczna i miękka podczas zabiegów, jak dotąd dobrze obcina jej się pazurki, ciekawe, kiedy przyjdzie przeczulica.

To fantastyczne koty, wrażliwe i delikatne. Udało mi się wyciąć niedobre reakcje na stres, u weterynarza grzecznie czekają, Inuszki przy pobieraniu krwi nawet nie trzeba trzymać za bardzo, kwili tylko i zawodzi, że znów robią jej krzywdę <lol> Jedynie przy obcinaniu pazurków budzi się w niej lew, tutaj niewiele się zmieniło, właściwie łatwiej jest obciąć pazurki Clarze niż Inusi <lol>
Tak, nie wyobrażam sobie hodowli bez zwracania uwagi na charakter, każdy hodowca bierze te sprawy pod uwagę przy doborze, dlatego mamy tu tyle zadowolonych właścicieli kotów
