no co.... bez kubraczka moim zdaniem szczuplejsza, bo troczki jakoś tak ją zniekształcają , no bidula jest, ale dziś już próbuje szaleć jakby nigdy nic. Z kubraczkiem pozorny rozejm
Identiko jak moja Brysia, nawet dokładnie to samo ubranko miała <mrgreen>
Zobaczysz potem, jak jej ściągniesz kubraczek, jaka to będzie radość niesamowita.
U mnie też kubrak był przez 10 dni ubrany. A potem, jak ściągnęłam, to wiadro kłaków wyczesałam, a Brysia jaka była szczęśliwa, że wreszcie może się cała umyć.
Tylko na te sznurki do zawiązywania uważaj. Moja spryciula chcąc sobie odwiązać kokardki, nabiła sobie tą tasiemkę na kła i nie mogła tego wypluć. Dobrze, że byłam w domu, to ją uwolniłam z tego, bo tak to by z wykręconą głową siedziała, jeszcze by sobie coś zrobiła.
Molly pisze: A jak gdzieś będzie próbowała się wspiąć korzystając z tego, że śpię, albo zaczepi o coś troczkami od kubraczka i sobie krzywdę zrobi, ja to się wyśpię jak wrócisz do domu.
Jakiego masz troskliwego męża :-)
Jaka biduleńka w tym kubraczku Rozczulają mnie koteczki w tych kubraczkach, takie są biedne
Dużo zdróweczka dla Effy