Meg zwana Kocinką

Zapraszam do prezentacji Waszych kotów, wszelakiej maści, rasy i pochodzenia :)
Zablokowany
Awatar użytkownika
kosanna
Posty: 1050
Rejestracja: 08 sty 2011, 12:37

Re: Meg zwana Kocinką

Post autor: kosanna »

Siedzę sobie na forum, czytam i odpisuję, akurat w wątku Molly (o ironio losu) na temat niebezpiecznych przedmiotów, a w tym czasie dostałam właśnie zawału serca. Zacznę od początku: Meg w tym czasie cały czas chodzi naokoło mnie i miauczy, ponieważ chce zwrócić moją uwagę, gdyż jak wiadomo chce się bawić, a więc ściąga pranie z wieszaka, który stoi obok, zasłania sobą ekran monitora, zaczepia mnie łapką, zwisa z górnej półki, weszła na drapak po lewej i z góry uderza mnie łapką w głowę itd. Ja sobie piszę nie zwracam na kota uwagi i nagle widzę kątem oka, że kot zawisłby na pazurze na sznurku od firanki całym ciężarem swojego ciała, gdybym instynktownie się nie poderwała i jej nie złapała w locie "przed samobójem". Aż starch pomyśleć, co by to było gdyby mnie nie było? Wyrwałaby sobie pazur jak nic, jeśli nie wykręciłaby łapki!! <strach> Lepiej się nie zastanawiać. Szok! Nie podciągnełaby się przecież do góry wisząc na pazurze! Bo nitka się wypruła, firanka odjechała :zalamka: Nigdy wcześniej nie widziałam tego sznurka! Jest prawie przy samym gzymsie, przy obszyciu, a ona z nudów pewnie stanęła na najwyższej półce drapaka na tylnych łapkach, rozciągnęła się na całą wysokość i je "dostała", zaczepiła, próbowała się wyswobodzić odepchnęła się nogami z drapaka i zawisła, ale już za drapakiem bo firanka siłą rozpędu się przesunęła, a ona straciła grunt pod nogami i gdyby nie instynktowna interwencja byłaby masakra. Bardzo się przestarszyła, bo dyszy głośno. A ja jestem już po zawale, koszmar... Pierwszy raz widzę, że był sznurek przy firance, ale właściwie nie było za "nowości", może już od dawna przy tym majstruje i wypruła... Szok! <shock>
Awatar użytkownika
EwaL
Posty: 1920
Rejestracja: 31 sie 2012, 09:27

Re: Meg zwana Kocinką

Post autor: EwaL »

Oj, te maleństwa są czasem nieprzewidywalne, a my mamy stan przedzawałowy murowany. Ja miałam ostatnio "przygodę" z papierową torbą (w wątku Lolka, żeby nie powielać informacji i robić <offtopic> ). Dobrze, że byłaś w domu, oby jak najmniej takich efektów specjalnych.
Awatar użytkownika
ania1978
Posty: 1197
Rejestracja: 23 lip 2012, 10:36

Re: Meg zwana Kocinką

Post autor: ania1978 »

<shock> o matko jaka spryciula z tej Meguni <mrgreen> dobrze , że byłaś w domu bo mogło się to skonczyć fatalnie dla Meguni :kotek: a tak swoją drogą to co te nasze koty jeszcze są w stanie wymyślić to ja nie wiem :nie: ja np w ten sam dzień co Gacula z nami zamieszkał szybko zdejmowałam firankę sznurkową bo jak wylazł z transportera to swoje kroki skierował prosto na te sznury <diabeł> musiałam je zdjąć bo groziło to tym, że sznurki będą zerwane a na koniec jeszcze oberwie wyrwanym ze ściany karniszem <lol>
kotku
Posty: 4225
Rejestracja: 26 lip 2011, 20:51

Re: Meg zwana Kocinką

Post autor: kotku »

No widzisz. Tak to jest, gwiazda zrobi dosłownie wszystko żebyś się nią zajęła <lol> Ja się teraz uśmiecham, ale wiem, że to wcale śmieszne nie jest, bo może skończyć się różnie. Koty są jednak totalnie jak dzieci. Całe szczęście, że kąt Twojego oka był tam gdzie był i że zareagowałaś tak błyskawicznie. Co za pomysłowy stworek z naszej Kocinki :kotek:
Awatar użytkownika
asiak
Agilisowy Rezydent
Posty: 14463
Rejestracja: 27 kwie 2012, 11:28

Re: Meg zwana Kocinką

Post autor: asiak »

Ach, te nasze skarby, rozrabiaki :-)
Awatar użytkownika
elunia40
Hodowca
Posty: 233
Rejestracja: 15 gru 2012, 13:21

Re: Meg zwana Kocinką

Post autor: elunia40 »

Miło poznać śliczną "kuzynkę" <lol>
Co prawda pokrewieństwa tu za bardzo nie ma, moja Yoko to córka Jenny i Nergala, ale zawsze z tego samego gniazda.
Z tego co zdążyłam przeczytać, to Twoja Meg jest bardzo inteligentną kotką. Mam nadzieję, że moja Yoko będzie do niej podobna.
Awatar użytkownika
Becia
Agilisowy Rezydent
Posty: 10640
Rejestracja: 22 lut 2012, 09:28
Płeć: kobieta
Skąd: opolskie

Re: Meg zwana Kocinką

Post autor: Becia »

Ja po historiach czytanych w różnych wątkach siwieć zaczynam <diabeł>
Szczęście, że byłaś w domu. Biedna Megunia :kotek:
Awatar użytkownika
Molly
Posty: 2210
Rejestracja: 05 sie 2012, 00:02

Re: Meg zwana Kocinką

Post autor: Molly »

O kurczaaaa.... niebezpieczne takie sytuacje, u mnie Buka zaczepiła się kiedyś o suszarkę, ale ona na całe szczęście drze się jak opetana, więc przybiegłam.... choć jak i u Ciebie - gdyby nikogo w domu nie było ... <strach>

Najważniejsze, że sytuacja dobrze się skończyła, a co do firanek to mam teraz wiszą mi takie co szyłam na zamówienie i prosiłam, żeby mi zrobiono bez żadnych nitek, sznureczków do podciągania i innych potencjalnie niebezpiecznych .. mam tzw. sztywno uszyte:)

P.S. u mnie pisałaś ??
Awatar użytkownika
kosanna
Posty: 1050
Rejestracja: 08 sty 2011, 12:37

Re: Meg zwana Kocinką

Post autor: kosanna »

EwaL pisze:Ja miałam ostatnio "przygodę" z papierową torbą (w wątku Lolka, żeby nie powielać informacji i robić <offtopic> ).
Molly pisze: P.S. u mnie pisałaś ??
Nie! Pisałam oczywiście u EwyL! Tylko, z emocji się "przejęzyczyłam". A tamten wpis się nie uwiecznił, bo oczywiście Meg też ma na swoim kącie "utknięcie" w uchu papierowej torby. Torba była papierowa, a ucho jakieś takie skręcone z papieru. Meg się zaklinowała, zaczęła biegać z torbą, ucho się zaczęło zaciskać. W ostatniej chwili wsadziłam nożyczki, bo już było bardzo ciasno i bałam, że ją zranie, a trzeba było natychmiast interweniować. Nie dało się ucha urwać, ale na szczęście przeciełam i zdążyłam ją wyswobodzić! O tym pisałam u EwaL gdy Meg.... zawisła na sznurku zapętlonym na pazurze! Ostatnio jak wychodzę z mieszkania już nawet zaczęłam wyciągać z gniazdka czajnik przewodowy, bo kiedyś Meg się na nim oparła i go włączyła! A ponieważ czajnik kiedyś dla odmiany się nie wyłączył sam tylko gotował wodę, do skutku aż się prawie wygotowała. To oczami wyobraźni już mi śmigają przed oczami same czarne scenariusze.... Co się może stać z kotem i mieszkaniem, kiedy coś takiego miałoby miejsce pod moją nieobecność. Tak, że naprawdę trzeba mieć oczy na około głowy.
PS. Żeby nie być gołosłowną właśnie chciałam zrobić zdjęcie Meg zawiniętej w szlafrok, który zwaliła i się w niego oplotła, ale aparat się przez noc wyładował i jak wyszłam z pokoju w poszukiwaniu drugiego, to Meg się wyswobodziła z "pułapki" i pognała za mną ciągnąc za sobą szlafrok! Tiaaaa... <roll> Pocieszam się, że broi tylko jak ja jestem, żeby zwrócić moją uwagę, a jak mnie nie ma to śpi! Tak się łudzę.... <gwiżdże>
Awatar użytkownika
kosanna
Posty: 1050
Rejestracja: 08 sty 2011, 12:37

Re: Meg zwana Kocinką

Post autor: kosanna »

elunia40 pisze:Miło poznać śliczną "kuzynkę" <lol>
Co prawda pokrewieństwa tu za bardzo nie ma, moja Yoko to córka Jenny i Nergala, ale zawsze z tego samego gniazda.
Z tego co zdążyłam przeczytać, to Twoja Meg jest bardzo inteligentną kotką. Mam nadzieję, że moja Yoko będzie do niej podobna.
Trzymajmy za to kciuki! Jednak mam nadzieję, że Yoko swojego "talentu" nie będzie używać do brojenia i wymyślania zwariowanych zabaw! Chociaż jak oglądałam zdjęcia Yoko w kartonach itd., to mam co do tego poważne wątpliwości! ;-)) :-) Myślę, że da Ci "popalić" dziewczyna! Właśnie dlatego zwróciła moją uwagę, że dostrzegłam w jej oczach ten sam "chochlik" psoty co u Meg! <rotfl>
Zablokowany