będzie coraz lepiej ...
obserwuj maleńką i miej na nią oko dzisiaj - aby nigdzie nie wskakiwała ...
trzymamy dalej kciuki aby maleństwo szybko do siebie doszło ... <ok> <ok> <ok>
Dziękuję Wam za wsparcie.
Gdy wypuściłam ją wczoraj z transportera, chwiejnym krokiem poszła się przejść, próbowała nawet wskoczyć na krzesło. Później zasnęła na moich kolanach. Dotrwałam do 1:30 i padłam. Ona całą noc przespała, przyszła nawet do nas do łóżka. Ani nie miałknęła od wczoraj. Ale wzrok smutny.
Rano zjadła, popiła i skorzystała z kuwety. Jeszcze jest słaba. Na szczęście nie majstruje przy rance, która jest niewielka, jakieś 3 szwy, nawet bardzo jej nie wygolili. Teraz śpi sobie w promieniach słoneczka. Ale jest płochliwa. Powiedzenie czegoś trochę głośniej lub szybkie zagestykulowanie powodują, że się zrywa i chowa albo za łóżkiem albo za drziwmi albo w kartonie, z którego ma domek.
Ale chyba jest dobrze. Tylko jest słaba i smutna. Mam nadzieję, że szybko zapomni i znowu będzie nas lubić.