Mój surykatek ma od pewnego czasu dziwną zabawę. Uwielbia straszyć domowników, a już mnie z rozkoszą przyprawia o zawał. Chowa się np. w pokoju, jak do niego wchodzę to nagle wybiega na środek, staje na dwóch łapkach jak grizzly z "Domku na prerii" wydając gardłowy pomruk i z podskakującą dupką ucieka. Albo chowa się na jakiejś półce i nagle wyskakuje robiąc: A kuku! Nie wspomnę jak sadowi się na krześle i zza oparcia robi grizzlego do osoby przechodzącej obok. I do tego ta lekko podwinięta warga Billego Idola (notoryczny brak kła <lol> )
I tak od czasu kastracji upływa nam dzień na straszeniu, bieganiu, zaczepianiu, brykaniu. Mam kota z ADHD (a był taki sympatyczny pierdoła). Jajka wycięli i chyba wszczepili dodatkowe baterie, które działają szczególnie od 17 do 1 w nocy i od 4 nad ranem do 6. Od 7 rano zaczyna się na nowo...