Wytarłam Ozza ręcznikiem, a potem wpuściłam mu do łazienki Iggiego, żeby pomógł oporządzić futro i zostawiłam ich sam na sam. Ozor jest zwolennikiem szorstkiej męskiej przyjaźni, więc niechętnie okazuje Iggiemu czułość przy nas, ale czasem ich zdybię w innym pokoju na mizianiu się wzajemnie po uszkach <lol> Coraz częściej śpią też obok siebie, czasem stykają się nawet pleckami, a rano witają się strzelając sobie baranki, Ozz nie wyjdzie na balkon bez obstawy w postaci Iggiego. Teraz się pukam w czoło jak sobie przypomnę, jaki byłam raptus pół roku temu i chciałam, żeby koty mi się tu raz-dwa zaprzyjaźniły. A to jest jednak bardzo złożony proces i trzeba mu dać trochę czasu.kizior pisze:boski mokry szczur
Wczoraj mało nie zeszłam ze śmiechu- rzuciłam Iggiemu kulkę i w tym momencie tor lotu piłki zaczął pod kontem prostym przecinać Ozz- sunął z godnością i prędkością ślimaka. Igor nie zaprzestał pogoni, tylko zanurkował i ślizgiem po panelach przeleciał Ozziemu pod brzuchem, łapiąc piłkę bezbłędnie. Mina Ozza i zez jego uszu- bezcenne <lol>


