margita pisze:no słodzinek faktycznie wielki ... <serce> <serce> <serce> tylko tulić i tulić ... jak się da oczywiście ... <lol>
Tylko wczesny rankiem, skoro świt <lol> Tzn. później tez można, ale Baxterek nie podchodzi do tego tulenia zbyt entuzjastycznie i patrzy gdzie by tu czmychnąć. <lol> <lol>
Miss_Monroe pisze:Czyżby Baxterek na pierwszym zdjęciu pyskował <lol> ? My tak rozpuściliśmy Bentleya, że nawet gada za naszymi plecami i gdy wychodzimy z pokoju to nam odkrzykuje co o nas myśli <lol>
Pyskuje, bo niteczka gdzieś się zawieruszyła. <lol> <lol>
elwiska3 pisze:Niteczka dalej ważną dla Kiciusia? czy już skonsumowana/zniszczona/wyrzucona?
Połowa jeszcze jest. Wczoraj odgryzł część i jak makaron chciał skonsumować. Zabawa niteczką tylko pod kontrolą.
Dziewczyny wczoraj byliśmy w cudownym miejscu. Mogłabym tam wracać co tydzień.
Szum wiatru, śpiew ptaków, las, pola, jeziora... no i ten dom <serce> <serce>
Zobaczcie same http://pomalowanynaniebiesko.blogspot.c ... ziemi.html
Dziewczyny, ja już nie mam siły. Baxterek znów ma luźniejszego kupala. Wczoraj chrupnął parę chrupek i zwymiotował. Dziś kupa w luźnych kawałkach.
Ogólnie humorek mu dopisuje, jest wesoły, aktywny, biega, bawi się, tylko ta kupa. A już przecież było dobrze, urobek był ładny. Czy to wina karmy PoN? A może Almo Nature mokre wywołało takie objawy? W sobotę dostał troszeczkę puszki z wołowinką. Poobserwujemy dziś. Jeśli się nie poprawi to jedziemy do weta.
Wczoraj chyba coś go wystraszyło za oknem. Mieszkamy na parterze, więc komuś mogło coś strzelić do głowy i może wystraszył Baxterka specjalnie uderzając w parapet. Przeciez nietrudno jest podskoczyć. Głupków nie brakuje. A wnioskuje to po tym, że nie wyszedł mi na powitanie, wręcz schował się jak przyszłam, patrzył ze strachem w oczach na okno, stając na dwóch łapkach, a później wskoczył na parapet, wyglądał i trząsł się. Ewidentnie coś go wystraszyło.
Z biegiem czasu strach minął i wrócił humorek.
A co do miejsca ze zdjęć. Ja uwielbiam wieś, tę ciszę i spokój oraz kontakt z naturą, a dom ma duszę, choć trzeba włożyć w niego sporo pracy. Ma potencjał i wyremontowany do końca byłby świetnym miejscem na wypoczynek i odstresowanie. Po jednym dniu spędzonym tam aktywnie, bo wokół są przepiękne jeziora, wróciliśmy naładowani pozytywną energią.
elwiska3 pisze:Niteczka dalej ważną dla Kiciusia? czy już skonsumowana/zniszczona/wyrzucona?
Połowa jeszcze jest. Wczoraj odgryzł część i jak makaron chciał skonsumować. Zabawa niteczką tylko pod kontrolą.
Dziewczyny wczoraj byliśmy w cudownym miejscu. Mogłabym tam wracać co tydzień.
Szum wiatru, śpiew ptaków, las, pola, jeziora... no i ten dom <serce> <serce>
Zobaczcie same http://pomalowanynaniebiesko.blogspot.c ... ziemi.html
A ja uwielbiam takie klimaty. <serce> I to nie tylko dlatego ,że sama jestem już starociem hmm...Zawsze gustowałam w starych meblach,podobały mi się stare chałupy itp. To zresztą ma odzwierciedlenie w moim domu.Nowoczesność- owszem podoba mi się ,ale nie u mnie.Źle bym się czuła w super nowocześnie urządzonym domu :-) Cóż taka moja uroda. <mrgreen>
Audrey pisze:Dziewczyny, ja już nie mam siły. Baxterek znów ma luźniejszego kupala. Wczoraj chrupnął parę chrupek i zwymiotował. Dziś kupa w luźnych kawałkach.
Ogólnie humorek mu dopisuje, jest wesoły, aktywny, biega, bawi się, tylko ta kupa. A już przecież było dobrze, urobek był ładny. Czy to wina karmy PoN? A może Almo Nature mokre wywołało takie objawy? W sobotę dostał troszeczkę puszki z wołowinką. Poobserwujemy dziś. Jeśli się nie poprawi to jedziemy do weta.
Wczoraj chyba coś go wystraszyło za oknem. Mieszkamy na parterze, więc komuś mogło coś strzelić do głowy i może wystraszył Baxterka specjalnie uderzając w parapet. Przeciez nietrudno jest podskoczyć. Głupków nie brakuje. A wnioskuje to po tym, że nie wyszedł mi na powitanie, wręcz schował się jak przyszłam, patrzył ze strachem w oczach na okno, stając na dwóch łapkach, a później wskoczył na parapet, wyglądał i trząsł się. Ewidentnie coś go wystraszyło.
Z biegiem czasu strach minął i wrócił humorek.
A co do miejsca ze zdjęć. Ja uwielbiam wieś, tę ciszę i spokój oraz kontakt z naturą, a dom ma duszę, choć trzeba włożyć w niego sporo pracy. Ma potencjał i wyremontowany do końca byłby świetnym miejscem na wypoczynek i odstresowanie. Po jednym dniu spędzonym tam aktywnie, bo wokół są przepiękne jeziora, wróciliśmy naładowani pozytywną energią.
Baxterku co tam Ci dolega?Wracaj do zdrowia i zrób pięknego <mrgreen> kupalka.
A ja klimaty takie lubię, ale chyba bardziej stylizowane niż autentyczne ;)
A kupka Baxterka, cóż, myśmy mieli podobnie, i też chyba ze strachu, jak sama zauważyłaś... Potem przeszło, więc PoN'a nie obwiniam. Mokrego ostatnio nie dajemy, coś się pannie odwidziało i tylko suche chce jeść. A może i dobrze, bo w te upały lepiej żeby mięso nie leżało....
Trzymam kciuki za poprawę