ANGUS
- kleoska7
- Posty: 73
- Rejestracja: 10 kwie 2013, 12:58
- Płeć: Kobieta
- Skąd: Suwałki
Re: ANGUS
Moniq nie wiem jak Ciebie ale mnie on dobił <lol>
Chociaż muszę przyznać Slonick że kiedy przeczytałam Twój wpis a konkretnie stwierdzenie o słabym punkcie coś mi przyszło do głowy <lol>
Eh ale z wami facetami tak jest że się nie da normalnie, spokojnie, rozmową, argumentami tylko trzeba sięgać po te cholerne słabe punkty <wsciekly>
Chociaż muszę przyznać Slonick że kiedy przeczytałam Twój wpis a konkretnie stwierdzenie o słabym punkcie coś mi przyszło do głowy <lol>
Eh ale z wami facetami tak jest że się nie da normalnie, spokojnie, rozmową, argumentami tylko trzeba sięgać po te cholerne słabe punkty <wsciekly>
- MoniQ
- Agilisowy Rezydent
- Posty: 10272
- Rejestracja: 22 lut 2013, 14:24
- Płeć: Kobieta
- Skąd: Opole
Re: ANGUS
No właśnie, ja nie będę drążyć tematu, bo jeszcze mój M. to przeczyta i sprawa się rypnie 
A może Slonick właśnie do tego dąży, w ramach solidarności samców? Podpuści nas, my w ramach obrony zdemaskujemy wszystkie nasze tajne sposoby i adios pomidory! ;)
A może Slonick właśnie do tego dąży, w ramach solidarności samców? Podpuści nas, my w ramach obrony zdemaskujemy wszystkie nasze tajne sposoby i adios pomidory! ;)
- kleoska7
- Posty: 73
- Rejestracja: 10 kwie 2013, 12:58
- Płeć: Kobieta
- Skąd: Suwałki
Re: ANGUS
Przypomniało mi się jak namówiłam męża na drapak Rufiego:
Otóż kiedy szukałam porządnego i fajnego drapaka trafiłam na stronę Rufiego i już wiedziałam, że albo drapak tej firmy albo żaden. Oczywiście kiedy zobaczyłam ceny zorientowałam się że prędzej zmienię płeć niż mój tż zgodzi się abyśmy go kupili.
Warto dodać że mój mąż został wychowany w domu w którym nikt nigdy nie zapłaciłby za kota czy psa skoro można go dostać na wiosce lub złapać w piwnicy (kota) , zwierzęta karmi się resztkami, do weterynarza prowadzi się zwierzę przeważnie wtedy, kiedy już nawet lekarz nie jest w stanie mu pomóc.
Dlatego wielkim cudem było już to, że zdołałam namówić go na Brytyjczyka a co tu mówić o drapaku nie wiele tańszym od kota. Oczywiście żeby mieć czyste sumienie porozmawiałam z mężem, wymieniłam wszystkie zalety drapaka jednak słyszałam tylko w życiu i po moim trupie. Doszłam do wniosku że jedyną szansą jest drobna manipulacja. Kiedy miałam już wszystko uzgodnione z panem Leszkiem od Rufiego i pozostało tylko przelać pieniążki na wskazane przez niego konto, postanowiłam przystąpić do ataku. Kiedy mąż wrócił z pracy i spożywał obiad rzuciłam od niechcenia że kupiłam Angusowi drapak. On stwierdził że to dobrze i zapytał ile ten drapak kosztuje, na co ja, że równo tysiaczka. Mąż się z wrażenia zakrztusił i zaczął biadolić że nie ma mowy, że on za takie pieniądze to by kupił to i tamto i jeszcze to, a ja że trudno, już po sprawie. Powiedziałam że to drapak na lata, kotu na pewno się spodoba i nie oszpeci nam mieszkania. Mąż chodził parę godzin naburmuszony, wydziwiał i marudził, aż w końcu późnym wieczorem stwierdziłam jakby nigdy nic, że żartowałam i że nie kupiłam żadnego drapaka. Po prostu chciałam sprawdzić jego reakcję. Na co on że teraz to mam kupić ten drapak bo on już się zdążył z tym pogodzić. A ja że nie, gdzie to tyle zapłacić za drapak, że bym mogła sobie kupić to i tamto i to. Mąż namawiał i namawiał, że już trudno, skoro taki dobry to trzeba kupić, że to przecież na długie lata itp więc po jakiejś godzinie łaskawie zgodziłam się go zamówić
Ale zaznaczyłam że to jego pomysł i jak kot nie będzie z niego korzystał to ja umywam ręce <rotfl>
Otóż kiedy szukałam porządnego i fajnego drapaka trafiłam na stronę Rufiego i już wiedziałam, że albo drapak tej firmy albo żaden. Oczywiście kiedy zobaczyłam ceny zorientowałam się że prędzej zmienię płeć niż mój tż zgodzi się abyśmy go kupili.
Warto dodać że mój mąż został wychowany w domu w którym nikt nigdy nie zapłaciłby za kota czy psa skoro można go dostać na wiosce lub złapać w piwnicy (kota) , zwierzęta karmi się resztkami, do weterynarza prowadzi się zwierzę przeważnie wtedy, kiedy już nawet lekarz nie jest w stanie mu pomóc.
Dlatego wielkim cudem było już to, że zdołałam namówić go na Brytyjczyka a co tu mówić o drapaku nie wiele tańszym od kota. Oczywiście żeby mieć czyste sumienie porozmawiałam z mężem, wymieniłam wszystkie zalety drapaka jednak słyszałam tylko w życiu i po moim trupie. Doszłam do wniosku że jedyną szansą jest drobna manipulacja. Kiedy miałam już wszystko uzgodnione z panem Leszkiem od Rufiego i pozostało tylko przelać pieniążki na wskazane przez niego konto, postanowiłam przystąpić do ataku. Kiedy mąż wrócił z pracy i spożywał obiad rzuciłam od niechcenia że kupiłam Angusowi drapak. On stwierdził że to dobrze i zapytał ile ten drapak kosztuje, na co ja, że równo tysiaczka. Mąż się z wrażenia zakrztusił i zaczął biadolić że nie ma mowy, że on za takie pieniądze to by kupił to i tamto i jeszcze to, a ja że trudno, już po sprawie. Powiedziałam że to drapak na lata, kotu na pewno się spodoba i nie oszpeci nam mieszkania. Mąż chodził parę godzin naburmuszony, wydziwiał i marudził, aż w końcu późnym wieczorem stwierdziłam jakby nigdy nic, że żartowałam i że nie kupiłam żadnego drapaka. Po prostu chciałam sprawdzić jego reakcję. Na co on że teraz to mam kupić ten drapak bo on już się zdążył z tym pogodzić. A ja że nie, gdzie to tyle zapłacić za drapak, że bym mogła sobie kupić to i tamto i to. Mąż namawiał i namawiał, że już trudno, skoro taki dobry to trzeba kupić, że to przecież na długie lata itp więc po jakiejś godzinie łaskawie zgodziłam się go zamówić