NA DOBRY POCZĄTEK... ;)

Zapraszam do prezentacji Waszych kotów, wszelakiej maści, rasy i pochodzenia :)
Zablokowany
Awatar użytkownika
EwaL
Posty: 1920
Rejestracja: 31 sie 2012, 09:27

Re: NA DOBRY POCZĄTEK... ;)

Post autor: EwaL »

Ja oczywiście zaglądałam do schowanego Lolka, chyba częściej, niż on by chciał. Mówiłam do niego bardzo łagodnie. On tylko zerkał na mnie jak na jakiegoś potwora, który go porwał i zapewnie chce go zjeść. Ale to szybko mija. Może być też tak, że kociak od początku będzie odważny i ciekawy świata.
Trzymam kciuki za miłe oswajanie <ok>
kociarrra
Posty: 45
Rejestracja: 30 lip 2013, 16:32
Płeć: kobieta
Skąd: Golub-Dobrzyń

Re: NA DOBRY POCZĄTEK... ;)

Post autor: kociarrra »

Heh. ;-) Ja małą odbiorę najprawdopodobniej wieczorem 17 sierpnia, to może przez noc jej przejdzie ten foch. ;D A co ze spaniem? Lolek spał całą noc w tej swojej skrytce? Czy od razu jak się wszystko uspokoiło i poszliście spać to wyszedł i zaczął zwiedzać?
Biedne kotki, to dla nich naprawdę musi być szokkk... :-(
Awatar użytkownika
EwaL
Posty: 1920
Rejestracja: 31 sie 2012, 09:27

Re: NA DOBRY POCZĄTEK... ;)

Post autor: EwaL »

Oczywiście, że zwiedzał mieszkanie w nocy, ale strasznie płacząc. Miauczał, aż się serce kroiło. Wstawałam do niego, niby chciał podejść, ale nie chciał. W końcu wzięłam koc, przeszłam z sypialni do salonu (sypialnia otwarta dla kota, nowa kryjówka - pod łóżkiem <lol> ) i tam on miauczał, a ja mówiłam do niego. I tak z pół nocy. Co przysnęłam to Lolek siedział w bezpiecznej odległości i miauczał. Jak mówiłam do niego to on cichł, ja zasypiałam i tak w kółko. <lol> Nastepnego dnia chciałam oswoić go z drapakiem. Ale jak to zrobić jak kot za kanapą? Za pomoca piórka na wędce zwabiłam go na podstawę drapaka i nagle olśnienie...Lolek odkrył swój mały świat
Obrazek

Obrazek

Obrazek

I wtedy zaczęłam o niego drżec, bo gdzie taka mała dupka się ładuje <lol>
kociarrra
Posty: 45
Rejestracja: 30 lip 2013, 16:32
Płeć: kobieta
Skąd: Golub-Dobrzyń

Re: NA DOBRY POCZĄTEK... ;)

Post autor: kociarrra »

Hahaha. Ale słodziak z niego. ;-) Ile teraz waży?
To miauczenie nocne trwało jedną noc czy pare nocy?
Po tym odkryciu swojego świata spał w miejscu do tego przeznaczonym czy nadal wolał się chować?
Ciekawe co moja antenka będzie odwalała. ;-)
Awatar użytkownika
EwaL
Posty: 1920
Rejestracja: 31 sie 2012, 09:27

Re: NA DOBRY POCZĄTEK... ;)

Post autor: EwaL »

Nie chcę zaśmiecać wątku Buni wszędobylskim Lolkiem <lol>, opowieśc o jego początkach odszukałam w moim (a raczej Lolka) wątku:

http://www.forum.agiliscattus.pl/viewto ... &start=260
Awatar użytkownika
Audrey
Agilisowy Rezydent
Posty: 6092
Rejestracja: 30 cze 2012, 19:38
Płeć: kobieta
Skąd: Kujawy

Re: NA DOBRY POCZĄTEK... ;)

Post autor: Audrey »

U nas początki były podobne jak u Ewy i Lolka (Czemu mnie to nie dziwi?) ;-) Dziubul wyszedł z transporterka ze strachem w oczach, spojrzał na kuwetę, miseczki, przeskanował teren w poszukiwaniu kryjówki i tyle go widzieliśmy, bo wszedł pod kanapę. Bałam się, że nie będzie mógł stamtąd wyjść. Ale jeśli wszedł, to chyba musi wyjść. I wyszedł. W nocy. Przyszedł do nas i wskoczył na łóżko. A rano powtórka z rozrywki, czyli miejscówka pod kanapą. Pomogło piórko. Akceptowanie nas trwało kilka dni. Nic nowego tu nie napisze. Zabawa, zabawa i jeszcze raz zabawa. Pierwszy kupal w kuwecie był luźniejszy, ale to wina stresu. Miałam duże wsparcie w hodowcy, do którego zwracałam się z każdą rozterką i pytaniem.
Będzie dobrze :-) Pewnie siedzisz jak na szpilkach :-)
Awatar użytkownika
elunia40
Hodowca
Posty: 233
Rejestracja: 15 gru 2012, 13:21

Re: NA DOBRY POCZĄTEK... ;)

Post autor: elunia40 »

Audrey pisze:Zabawa, zabawa i jeszcze raz zabawa.
Tak, to jest najlepszy sposób na oswojenie małego kotka.
Awatar użytkownika
Sonia
Agilisowy Rezydent
Posty: 16876
Rejestracja: 11 mar 2010, 09:51
Płeć: K
Skąd: Orzesze

Re: NA DOBRY POCZĄTEK... ;)

Post autor: Sonia »

A u mnie Brysia dała nam nieźle popalić po przyjeździe. Na dzień dobry zaraz jak wyszła z transportera to uciekła za wielką komodę. W życiu bym nie pomyślała, że się tam zmieści, a jednak. Ponieważ mebel strasznie ciężki to zostawiliśmy ją tam na godzinę czy więcej, ale potem już się martwiłam, że ona tam tak w kurzu siedzi, więc zostało nam przesuwanie mebli. A w nocy to cały czas chodziła po wszystkich kątach i tak strasznie płakała, chyba dwa dni to trwało. Ciężkie to były dni dla nas wszystkich. W przypadku Tamiego, to zero stresu było, żadnych miauków w nocy. Przyszedł chłopczyk do mnie na kołdrę i poszedł spać.
kociarrra
Posty: 45
Rejestracja: 30 lip 2013, 16:32
Płeć: kobieta
Skąd: Golub-Dobrzyń

Re: NA DOBRY POCZĄTEK... ;)

Post autor: kociarrra »

Więc rzeczywiście to bywa różnie z naszymi futerkami. ;-)
Naprawdę, siedzę jak na szpilkach, co chwilę wchodzę na forum i sprawdzam czy już wszystko przeczytałam bo chciałabym być dobrze przygotowana. Masakra jakaś.
Jeszcze 13 dniii oczekiwania. <zakochana>
Zazdroszczę Wam, że możecie w każdej chwili włożyć rękę w futerko. ;-(
Awatar użytkownika
Szopi
Hodowca
Posty: 1322
Rejestracja: 20 lis 2010, 23:34
Hodowla: Mikołówka*Pl
Płeć: Kobieta
Skąd: Kt.

Re: NA DOBRY POCZĄTEK... ;)

Post autor: Szopi »

kociarrra pisze: Jeszcze 13 dniii oczekiwania. <zakochana>
Zazdroszczę Wam, że możecie w każdej chwili włożyć rękę w futerko. ;-(
u mnie to wręcz 6 misiów regularnie wkłada swoje futro w nozdrza i oczy, wystarczy, że zdrzemnę się na kwadrans, a już cała jestem oblepiona futerkami <mrgreen>
13 dni, to niewiele, szybko minie ten czas... <ok>
Zablokowany