Jesteśmy w domu. Wszystko jest w porządku. Oczko nie jest chore. Nic w nim już nie ma, nie jest uszkodzone. Przez tydzień, 3 razy dziennie mam podawać krople, żeby szybciej się zagoiło. Kota zostala osłuchana, ostukana i jest okazem zdrowia.
Badanie krwi zrobimy po wakacjach. Zdziwiło mnie tylko to, że można je wykonać, niekoniecznie będąc nadczo? byłam święcie przekonana, że wszystko co dotyczy badań krwi i moczu, wykonuje się na pusty żołądek.
Przeprowadziłam też mały eksperyment, wczoraj wieczorem i dziś- przed wyjściem, zdjęłam góre kuwety, pogrzebałam łopatką w żwirku i jak na zawołanie, Lumi przychodziła na siusiu. Jakbym tego nie zrobiła, to było by tak jak wcześniej pisałam, raz w nocy i raz za dnia. Czy mnie się wydaje czy to jest, czyste lenistwo?
Pójde do kuwety jak już na parwde mnie przyciśnie... czy może koty regaują na grzebanie w żwirku jak ludzie na odkręcony kran? 8-)
I jeszcze inna sprawa, to tak przy okazji. Zaobserwowane jakiś czas temu. W trakcie zabawy w chowanego, schowałam sie przed Lumi za słupem od drapaka, a nie jestem Fi 14 <diabeł> twarz była zasłonięta przez rozete. Kota mnie nie zobaczyła. Powtórzyłam ten myk już kilkukrotnie, i zawsze działa tak samo. Lumi idzie do sypialni i mnie woła <zakochana> Chowałam się też w innych miejscach, gdzie np. widać było nogi, a twarz była zasłonieta. No i wychodzi na to, że dopóki nasze oczy się nie skrzyżują, jestem niewidzialna
dziękuje za wszystkie kciuki!
