nic nie wybijać z głowy
to przecież miłe mieć w zanadrzu możliwość posiadania rudej piękności <mrgreen>
też bym chciała rudego ale z zielonymi oczami to chyba golden musiał by być <hm>
udanego wypoczynku i pięknych fotografii
Wróciliśmy wczoraj nad ranem do domu. W drodze powrotnej zastanawialiśmy się jak nas koty przywitają. Spodziewałam się focha, spłoszenia, ucieczki przed nami. Tymczasem było jedno wielkie miziańsko. Leon to mało ze skóry nie wyszedł, nie wiedział jak ma tą swoją radość pokazać. Pierwszy raz widziałam go w takim stanie. A jak gadał. Chyba wszystkich sąsiadów obudził. Przez jego tęsknotę nie mogłam spać po podróży. Położył się koło mnie i kazał się głaskać. Co mi się przysnęło to zaczynał miauczeć. Po czternastogodzinnej podróży zdrzemnęłam się może dwie godziny. Ale co tam <serce>
Boguś był mniej napastliwy. Pomiział się, dał się wygłaskać, grzbieciki robił, brzusio wywalał i poszedł spać :-)
Takiej miłości to mi moje koty, zwłaszcza Leon, jeszcze nigdy nie pokazały <zakochana> <zakochana> <zakochana> Leoś to nawet w ciągu dnia gdy spał, nagle się przebudzał i zaczynał miauczeć. Musiałam podejść do niego i głaskać. Wtedy się uspakajał. Kochany misiu <serce> <serce> <serce>
Tak więc Kochani, witam po urlopie. Staram się nadrobić zaległości na forum ale to prawie niemożliwe <mrgreen>
Beciu, super, że już jesteś. <tańczy> Kochane kociszony stęskniły się słoneczka. <serce> <serce> <serce>
U nas po tygodniu nieobecności był foch, ale później... mizianie, mizianie i mizianie. I tak aż do teraz.