Karola pisze:Trzymajcie dziś kciuki za Bubcia, mamy sytuację wyjątkową, czyli urodziny Pancia... Sześć osób dorosłych i trzy sztuki po 5, 6 i 11 lat. Już mi tego mojego tchórzyka żal.
Strachajło małe biedne Trzymam kciuki A on tak źle reaguje w ogóle na ludzi w domu czy dzieci się boi?
I już widzę jak co chwilę zostawiasz gości i szukasz kota, żeby go pocieszyć... Ja tak robiłam w święta, kiedy też 9 osób nagle się pojawiło w domu
Karola pisze:Trzymajcie dziś kciuki za Bubcia, mamy sytuację wyjątkową, czyli urodziny Pancia... Sześć osób dorosłych i trzy sztuki po 5, 6 i 11 lat. Już mi tego mojego tchórzyka żal.
Strachajło małe biedne Trzymam kciuki A on tak źle reaguje w ogóle na ludzi w domu czy dzieci się boi?
I już widzę jak co chwilę zostawiasz gości i szukasz kota, żeby go pocieszyć... Ja tak robiłam w święta, kiedy też 9 osób nagle się pojawiło w domu
Wszystkiego najlepszego dla Pańcia
Znów mnie wszyscy za szurnięta wezmą, że się kotem przejmuję bardziej niż gośćmi...
Strachajło za dziećmi nie przepada, za obcymi drosłymi raczej też nie. Nie podrapie, nie ofuczy, ale siedzi pod obrusem na krześle albo znika pod szafkami w kuchni. Brzuch przy ziemi i kot-duszek mu sie włącza. żal mi go bardzo, ale dlatego robimy urodziny dziś o 18 a nie jutro przez pół dnia, żeby kota nie stresowac
Powiedz rodzicom dzieci, aby je uprzedzili, że kotek jak będzie chciał być pogłaskany to sam do nich podejdzie i aby go na siłę nie próbowali głaskać. Moi znajomi już wiedzą, co mają robić jak przychodzą do nas ze swoimi dziećmi <lol> i na prawdę to się sprawdza.
Najlepiej pozwolić Burbonikowi schować się w jakiś zakamarek (pod łóżko, czy do szafy) i nie zaglądać do niego wcale. On się lepiej będzie czuł, jak będzie miał świadomość, że nikt nie zna jego kryjówki.
U mnie Brysia też się zaraz chowa, ale jak ja idę zobaczyć gdzie się schowała, to ona potem zaraz zmienia miejsce i ukrywa się gdzieś indziej.
Sonia pisze:Najlepiej pozwolić Burbonikowi schować się w jakiś zakamarek (pod łóżko, czy do szafy) i nie zaglądać do niego wcale. On się lepiej będzie czuł, jak będzie miał świadomość, że nikt nie zna jego kryjówki.
U mnie Brysia też się zaraz chowa, ale jak ja idę zobaczyć gdzie się schowała, to ona potem zaraz zmienia miejsce i ukrywa się gdzieś indziej.
i taki jest plan, juz nawet myslalam czy go w jednym pokoju nie zamknąć i zabronić wchodzić, ale kurka, to "jego" dom, a goście dochodzący, więc chyba nie będę kita zamykała (a nie cierpi zmykania go gdziekolwiek przeokrutnie)...
Większy mam stres mysląc o kocie niż zastanawiając się czy ogarnę tyle ludziów żywieniowo
Karola, kot sobie znajdzie spokojne miejsce i przeżyje. Ty tylko uczul rodziców dzieci, żeby go nie szukały ;)
I ciesz się gośćmi bo szkoda sobie psuć wieczoru stresem...
Mój Karmelek też nie lubi gości. Ucieka pod łóżku w sypialni, albo nawet za łóżko lub do szafy. Ja zamykam go w tym pokoju. Bo jeść i tak nie wyjdzie, siku też nie a ma tam wtedy cicho i dzieci nie wchodzą ( jak są grzeczne <diabeł> i słuchaja o co proszę)