głaski przekazane.
dziewczyny były dziś na kontroli. teraz są już lepsze, dalej zagubione.
jutro powinno być jeszcze lepiej.
Pillow super, łapka też. Tummy troszkę gorzej, wiec dostała extra drugi zastrzyk przeciwzapalny i tabletki na jutro.
no i Tummik numer wykręcił. DOSŁOWNIE! tak mamlała wenflon pod opatrunkiem w nocy (nie wiem jak to zrobiła przy takim zaklejeniu) że odkręciła koreczek i nieźle pociekło. szczęście, że jest zdrowa z krzepliwością i zakrzepło ładnie, bo mielibyśmy trupa z wykrwawienia rano na łóżku.
a Pillow nasikała nam na łóżko właśnie <suchy> heh
zagubiła się, bo toaleta była kiedyś w łazience (teraz nie może, bo grozi to wspinaczką po wannie, kibelku i umywalce)
wenflon się nosi na wszelki wypadek, jakby coś się działo groźnego i trzeba było podać szybko kroplówkę, leki itd. no... tylko trzeba uważać na koty ze skłonnościami samobójczymi.
w środę kolejna kontrola i kolejna dawka antybiotyku, a w pon. ściągamy szwy.
przychodnia na Bajecznej spoko. dużo ludzi,
trzeba poczekać na swoją kolej,
ale Doktory mega ogarniają wszystko. kompetentni - "starzy wyjadacze", widać, że duże doświadczenie. do tego i sympatyczni i z "jajem" - widać że lubią to co robią i fajne podejście do futrzaków. Pani doktor też sympatyczne, wydała się bardziej zasadnicza i przykładna, spokojna -wszystko wytłumaczy, nieśpieszna. też fajna.
samo wnętrze poradni dość ponure, bo niestety zlokalizowane w piwnicznym lokalu bloku mieszkalnego.no i nie jest jakoś mega nowocześnie jak w wypaśnych klinikach, wiec można mieć mieszane uczucia po wejściu. zabiegi naprawdę czyściutko, sterylne narzędzia, dezynfekcja, jednorazowe rzeczy tak jak trzeba. pracuje w gabinecie, wiec patrze ludziom na ręce, niestety, albo stety.
robią USG, RVG, badania krwi itd. i sklepik z różnymi różnościami dla pupili. + karmy wet.
wpisze to potem do wątku o przychodniach jako recenzję
swoją drogą to skandal, że na tak wielkim forum jest tak ubogi wątek polecający przychodnie dla kogoś, kto nie wie gdzie się leczyć. przecież dobry lekarz to podstawa.
jak ja czytałam to z Krakowa może 4 przychodnie są polecane i to wpisy sprzed kilku lat.
no i teraz piszecie tu coś o Retinie na Rolnej na Dębnikach.
apeluję, trzeba rozwinąć tamten wątek.
nie trzeba czekać ze sterylką na ruje. lepiej to robić zanim hormony ruszą. ja specjalnie sterylizowałam dziewczyny teraz w wieku ok 5 -5,5 miesiąca, żeby mieć pewność, że mnie ruja nie zaskoczy, a w wieku np 7 mcy może być już różnie. lekarze wolą czasem po pierwszej ruji, bo maja pewność, że wszystko tam jest dojrzałe i duze. mnie przy rejestracji pani pytała kiedy była 1sza ruja, powiedziałam ,ze ja chce konieczne przed 1szą rują, poszła do doktora zapytała - spoko - nie miał nic na przeciwko. na wsi mama pytała swojego weta (odnośnie Misi) o sterylkę, powiedział że poleca 5, 6 miesiąc, bo to jest bardzo optymalnie.
sam zabieg masakra. takie biedne maluszki, że aż się popłakałam wczoraj, szkoda ich, ale cóż zrobić, nic lepszego nie wymyślili.
nie zapominajmy, że to jest operacja usunięcia organów wewnętrznych, wiec nie takie tam hop siup. musi być sprytny operator, musi być ładnie poszyte, żeby zrostów nie było; nerwów trzeba nie uszkodzić, w końcu musi być czysto zrobione, żeby się zakażenia nie było i ogólnie ładnie się goiło.