Mój balkon wyglada jak na zdjeciach, koty przy kazdym otwieraniu drzwi balkonowych już są na nim, siatka umocowana jest na lince stalowej 3mm zamocowanej dookoła od ziemi do sufitu,na balkonie znalazło też się miejsce na stary drapak, a jaka ciekawośc ludzi przechodzących obok balkonu!!!
Właśnie skończyliśmy zakładać siatkę :-) .
TŻ przy wywiercaniu w naszym żelbetowskim bloku 5 dziurki zaczął marudzić, że same problemy z tym kotem <lol> . I tak sobie puchł pomalutku a praca szła coraz wolniej <lol> . Myślałam, że nie skończymy dziś, na szczęście się udało <mrgreen> .
Haricia zadowolona niesamowicie. Siedzi na parapecie cały czas <serce> . Tylko kółko emerytów jest strasznie zniesmaczone. Jak można w ich pięknym bloku dziury robić, no! I jeszcze hałasować tak przy tym!
Cały dzień na ławce przesiedzieli, rzucając nam wrogie spojrzenia i dyskutując zawzięcie <lol> . Na szczęście szefowej bloku siatka, ani dziury nie przeszkadzają, bo sama ma koty, więc większego "dymu" z tego całego zamieszania nie będzie <lol> .
Dobre, ja o swoim balkonie usłyszałem że siatka jest aby śmieci nie wrzucali mi na balkon oraz czy posiadam pismo ze spółdzielni na pozwolenie zamontowania siatki.
Witam wszystkich, to moj pierwszy post na tym forum :-)
Tydzien temu zamieszkala z nami Alicia, 2-letnia, dlugowlosa kotka brytyjska. Wraz z Alicia pojawil sie niestety problem z zabezpieczeniem mieszkania.
Mieszkamy na poddaszu, wiec okna sa dachowe, jest tez balkon (wpuszczony w budynek, nie wystajacy na zewnatrz).
Moja zmarla kotka Nelly byla spokojna, opanowana, prawdziwa perska dama, bez sklonnosci do wyskokow. Oczywiscie i tak nie zostawialam otwartych okien, czy tez balkonu wychodzac z domu, ale nie musialam sie obawiac, ze cos sie stanie, kiedy z nia jestem. Zadne zabezpieczenia nie byly konieczne.
Alicia wychowala sie w "zwyklym" domu z tarasem i normalnymi oknami z parapetami. U nas czesto przesiaduje na parapecie okna wychodzacego na balkon. Niestety, mam wrazenie, ze szuka rowniez parapetow na oknach dachowych. Okna nie sa wysoko i bez trudu dalaby rade wyskoczyc i wyjsc na dach. Czesto przesiaduje na stojacym blisko okna fotelu i zbiera sie do skoku.
Podobnie jest na balkonie, barierka nie jest wysoka.
Sytuacja jest nieciekawa. Nasze mieszkanie jest duze, ale poza sypialnia i lazienka reszta to jedno, duze pomieszczenie. W tej chwili, zeby wywietrzyc mieszkanie musze zamykac Alicie w lazience.
Owszem, lubie koty, ale nie wyobrazam sobie siatek w oknach dachowych umieszczonych od srodka (bo okna otwieraja sie na zewnatrz) i przemienienia mieszkania w wielki kojec dla kota. Poza tym, poniewaz wynajmujemy mieszkanie w prywatnym, wielorodzinnym domu, nie mozemy za duzo w nim zmieniac, a juz z cala pewnoscia nie mozemy wiercic dziur w aluminiowych oknach, zeby zamocowac siatki.
Zgody na siatke na balkonie tez nie dostalismy, budynek ma nowa elewacje, nasz balkon wychodzi na droge, wlasciciel nie zyczy sobie siatek, wiercenia dziur itp.
Szczerze mowiac, jestem w kropce. Cale szczescie, ze skonczyly sie upaly, bo nie wiem jak przezylibysmy je z zamknietymi oknami i balkonem. Okna otwieram tylko, gdy kot spi, balkon jest zamkniety.
Potrzebuje pomocy, jak oduczyc kota prob wyskakiwania na dach (czy z czasem samo jej przejdzie?), jak dyskretnie zabezpieczyc balkon, bo w tej chwili cala radosc z faktu pojawienia sie Alicii psuje mi brak doplywu swiezego powietrza i swiadomosc, ze tak ma byc juz zawsze.
Przykro mi Yola, ale obawiam się, że nie będzie możliwe oduczyć kota wyskakiwania na dach Każdy kot to inny charakter. Twoja wcześniejsza kotka nie miała takich potrzeb. Dla Alici to nowa przestrzeń i duża zmiana w życiu.
Biorąc dorosłego kota trzeba się liczyć z tym, że może on mieć już swoje silne przyzwyczajenia.
Okna otwierane na zewnątrz to faktycznie spore utrudnienie przy zabezpieczeniu ich. Spróbuj może ocenić ile okien musisz mieć otwartych, aby w mieszkaniu był przewiew i skup się głównie nad zabezpieczeniem tych właśnie okien. Póki co, zawsze możesz trzymać kotkę na szelkach i smyczy jak okna masz otwarte (alternatywa dla zamykania jej w łazience).
Może pomyśl nad zabezpieczeniem samych drzwi balkonowych dodatkowymi drzwiami z siatką i moskitierą, które dadzą Ci możliwość wietrzenia domu, wyjścia na balkon a ograniczą dostęp kotce.
My mamy takie okna jak wyjeżdżamy z kotami na działkę, więc też się nad tym zastanawiałam . Jeżeli ani właściciel ani wy nie możecie zdecydować się na jakieś bardziej trwale zabezpieczenia , to rozwiązaniem może okazać się prosty patent przymocowania luźno zwisającej moskitiery (lub jakiejś innej delikatnej siatki) na taśmę do obramowania okna, (od wewnątrz oczywiście) ot taka firanka tyle że przytwierdzona do okna. Choć nie jest to 100% zabezpieczenie przed dziwnymi pomysłami kotów to prawdopodobnie dla kotki będzie stanowiło barierę która zniechęci ją do skoków. (a nawet jak się zainteresuje "a co to tam wisi ?" to na pewno szybko się tym znudzi) U nas to działa, koty ignorują to okno.
A na okna normalne (pionowe) założenie moskitiery nie wymaga żadnego wiercenia. Moskitiera jest montowana na takie metalowe wsuwane uchwyty.
Innych rozwiązań nie widzę, albo jak napisała Mago - kot na szelkach, albo jakieś zabezpieczenie w oknie.
Troche mnie przeraza wizja instalacji tych zabezpieczen, ale o wiele bardziej przeraza mnie wizja chodzenia po dachu za kotem
Moj byly sasiad (tez z poddasza) ma 2 koty i, kiedy jeszcze tu mieszkal, pozwalal kotom na "dachowanie". Zdarzalo im sie podchodzic do naszych okien, czym doprowadzaly moja sp. Nelly do szalu. Nie wiem, moze mu na nich nie zalezalo? Ja nie chce stracic mojej dziewczynki i na wyjscia jej nie pozwole.
Pomysle o mocowaniu siatki w oknie od srodka. To nie bedzie trudne, bo skosy poddasza wylozone sa deskami, wiec do mocowania wystarcza pinezki, a Alicia moze sie z czasem zniecheci (mam nadzieje).
Nasze moskitiery umocowane są na rzepach przyklejanych do wewnętrznej części okna, więc już zupełnie nie ma ingerencji na stałe. Nikt nawet nie zauważył, że mamy coś w oknach, bo moskitiery mamy czarne.
A na balkon można zbudować sobie specjalną ramkę z drewna, którą przy otwartym oknie umieszcza się we framudze tych drzwi. Na ramkę naciąga się moskitierę ( na stałe) i takie toto pozwala na stały dopływ świeżego powietrza bez wychodzenia kotów na balkon.
A co do stwierdzenia, że w mieszkaniu można się czuć jak w kocim kojcu, to muszę powiedzieć, że trochę tak jest, bo u nas wszystko jest pod koty, kwiaty, drapak, leżanki, kocyki, moskitiery, zabawki po podłodze... ale czy to źle?? Nie czuję się z tego powodu jakaś ograniczona, a spokój o bezpieczeństwo moich ulubieńców jest dla mnie najważniejszy
Powodzenia w organizacji przestrzeni
Pomysl z rzepami tez mi sie podoba, jutro jedziemy po siatke, bedziemy cos kombinowac.
Najprawdopodobniej w oknach bedzie na pinezkach, w drzwiach balkonowych na rzepach.
Rozejrzalam sie po mieszkaniu i widze, ze nawet bez siatek wyglada juz jest kojec.
Nie wiem skad ten poranny wybuch rozdraznienie i zlosc na kota, tzn. wiem, Alicia nie dala nam spac. Kiedy zamknelam drzwi do sypialni - probowala wywazyc drzwi. kiedy wpuszczalam ja do sypialni bawila sie w otwieranie drzwi do szaf, wiec wyprowadzalam ja z sypialni, a ona znow chciala wejsc, a ja ja wpuszczalam i tak przez cala noc. O 7.00 rano wyciagnela mnie na dobre z lozka zjadla sniadanie, spokojnie zasnela i obudzila sie dopiero godzine temu. W sumie nic dziwnego, miala przeciez pracowita noc 8-)