Mój łobuz Karmelek w nocy z soboty/ niedziele zdecydował się zamieszkać w domku konika Pony <mrgreen>
Przyszliśmy z imprezy urodzinowej kolegi Tosi ok 22 - 23 , no jak to na imprezie wesoło było. Dziecko zmęczone. Prosto do mycia i spania. A ja ogarniałam nasze kurtki, buty, torebki, reklamówki i itp
Wchodzę do naszej sypialni - śpią TZ i Tosia <rotfl> no i zero reakcji na posuń się.
No to poszłam do księzniczkowego łóżka Antolki <oops> wygodne jest , kołdra już duża i nikt nie odkopuje. Przyszedł do mnie znudzony Karmelek i zaczęła się rozróba na pólkach. Ale jak wszedł na domek konika, plastik zatrzeszczał to zdjęłam łobuza i położyłam spać do reszty rodziny w sypialni <mrgreen>
I wiecie co ... miałam całe łóżko dla siebie, 3 jaski, poduszkę i .... zimno mi i smutno było.
To moje dziecko ma naprawdę zimno w pokoju ( w środku nocy wzięłam sobie jeszcze kocyk) dlatego tak się u nas odkopuje <mrgreen>