No niestety stalo sie... pan ktory nam dowozil pizze od wyjazdu zony powiedzial, ze jak jeszcze raz zamowie to zglosi gdzie trzeba i mi odbiora prawa rodzicielskie (bo niby to niezdrowe jesc pizze 3 razy dziennie przez caly tydzien).... wiec trzeba bylo przeszukac ogrodek w poszukiwaniu jedzenia.....
Krzaki nie wygladaly za apetycznie, ale zona wspominala ze pod spodem cos powinno byc, wiec zaczelismy grzebac...
Ja bylem za tym zeby jesc takie, ale dzieci nalegaly, ze niby mamusia to je myje i gotuje. Jak dla mnie strata czasu i niewatpliwych wartosci odzywczych jakie kryje w sobie ziemia, ale czego sie nie robi dla dzieciakow... niech im tam bedzie...
A tak na powaznie to fotorelacja z kolejnej edycji domowych wykopkow.
Uwaga uwaga, podaje wyniki rodzinnej rywalizacji (kazdy zasadzil swojego ziemniaka).
Miejsce czwarte syn - 9 ziemniakow
Miejsce trzecie malzonka - 13
Miejsce drugie corka - 15
I oczywisty zwyciezca tej edycji czyli ja - 16 <mrgreen> (wiedzialy france kto je podlewa <lol> )
Wielkosci nie bralismy pod uwage.