Lilu&Bono
- Aga G.
- Posty: 484
- Rejestracja: 23 lip 2013, 11:41
- Płeć: kobieta
- Skąd: Częstochowa
Re: Lilu&Bono
Bodziu o zgrozo moja też <lol>
- Bodzia
- Posty: 160
- Rejestracja: 06 lip 2013, 00:12
- Płeć: kobieta
- Skąd: Legnica
Re: Lilu&Bono
Może założymy klub chorych na brytozę?
<mrgreen>
- Becia
- Agilisowy Rezydent
- Posty: 10640
- Rejestracja: 22 lut 2012, 09:28
- Płeć: kobieta
- Skąd: opolskie
Re: Lilu&Bono
Dziewczyny, całe to forum to klub chorych na brytozę <lol>
Fajne zdjęcia, cudne kociaste <zakochana> <zakochana> <zakochana>
Fajne zdjęcia, cudne kociaste <zakochana> <zakochana> <zakochana>
- yamaha
- Genius Loci
- Posty: 23442
- Rejestracja: 01 maja 2012, 14:02
- Płeć: F
- Skąd: France
Re: Lilu&Bono
Ja troche spozniona, ale tez zycze koteczce wszystkiego NAJ z okazji urodzinek 
- tymabri
- Hodowca
- Posty: 1135
- Rejestracja: 18 paź 2010, 19:18
- Hodowla: Tymabri*PL
- Kontakt:
Re: Lilu&Bono
Całkiem fajnie się nowy aparat spisuje... a koty superanckie, wiecej więcej więcej... <oops>
- Aga G.
- Posty: 484
- Rejestracja: 23 lip 2013, 11:41
- Płeć: kobieta
- Skąd: Częstochowa
Re: Lilu&Bono
Mam pytanie do dziewczyn doświadczonych dokoceniem ;)
Bono jest już z nami dwa tygodnie. Po trzech dniach rezydentka przestała na niego syczeć i warczeć. Zaczęła podchodzić i obwąchiwać. Jako że młody jak tylko jest blisko zaczyna na nią skakać i ją podgryzać, ona mu oddaje tym samym. Lilu skończyła rok w środę, Bono za tydzień skończy pięć miesięcy. Ogólnie dokocenie uważam za dość udane, koty dość blisko siebie się układają (lecz wciąż w bezpiecznej odległości), jedzą obok siebie, nie ma żadnego syczenia, warczenia czy jeżenia się na siebie. Jednak dwa razy dziennie dochodzi miedzy nimi do bójki, która mi się nie podoba. Mały najczęściej wtedy kładzie się na podłodze, rozchyla pyszczek i wysuwa pazury, czekając w pozycji nieruchomej. Lilu siedzi przygląda mu się po czym rzuca się na niego i z tego co mogę dotrzeć w tym kotłowaniu się zanim je rozdzielę, to podgryza go, łapie a szyje (on ją też) i paca łapą. Przez te dwa tygodnie rozdzielałam je na czas wyjścia do pracy i dziś zastanawiam się czy dalej tak robic, czy pozwolić im być razem. Dodam że po rozdzieleniu, miauczą za sobą i tak jak już pokazywałam na zdjęciu mały wysuwa łapki pod drzwiami i Lilu ich dotyka wdzięcząc się po drugiej stronie drzwi. Szczerze powiem że nie wiem jak wyglądają pozytywne zabawy kotów, byc może to co mnie przeraża jest ok.... Dodam że nikt w czasie tych bójek nie miauczy, ale Bonuś wydaje taki cichy skrzeczący dźwięk. Sama nie wiem co o tym myśleć. Proszę doradźcie coś. Nie chcę żeby sobie zrobiły krzywdę, a z drugiej strony nie wiem czy i jak długo je rozdzielać...
Bono jest już z nami dwa tygodnie. Po trzech dniach rezydentka przestała na niego syczeć i warczeć. Zaczęła podchodzić i obwąchiwać. Jako że młody jak tylko jest blisko zaczyna na nią skakać i ją podgryzać, ona mu oddaje tym samym. Lilu skończyła rok w środę, Bono za tydzień skończy pięć miesięcy. Ogólnie dokocenie uważam za dość udane, koty dość blisko siebie się układają (lecz wciąż w bezpiecznej odległości), jedzą obok siebie, nie ma żadnego syczenia, warczenia czy jeżenia się na siebie. Jednak dwa razy dziennie dochodzi miedzy nimi do bójki, która mi się nie podoba. Mały najczęściej wtedy kładzie się na podłodze, rozchyla pyszczek i wysuwa pazury, czekając w pozycji nieruchomej. Lilu siedzi przygląda mu się po czym rzuca się na niego i z tego co mogę dotrzeć w tym kotłowaniu się zanim je rozdzielę, to podgryza go, łapie a szyje (on ją też) i paca łapą. Przez te dwa tygodnie rozdzielałam je na czas wyjścia do pracy i dziś zastanawiam się czy dalej tak robic, czy pozwolić im być razem. Dodam że po rozdzieleniu, miauczą za sobą i tak jak już pokazywałam na zdjęciu mały wysuwa łapki pod drzwiami i Lilu ich dotyka wdzięcząc się po drugiej stronie drzwi. Szczerze powiem że nie wiem jak wyglądają pozytywne zabawy kotów, byc może to co mnie przeraża jest ok.... Dodam że nikt w czasie tych bójek nie miauczy, ale Bonuś wydaje taki cichy skrzeczący dźwięk. Sama nie wiem co o tym myśleć. Proszę doradźcie coś. Nie chcę żeby sobie zrobiły krzywdę, a z drugiej strony nie wiem czy i jak długo je rozdzielać...
- maga
- Hodowca
- Posty: 3486
- Rejestracja: 22 paź 2009, 09:07
- Hodowla: KRABRIKA*Pl
- Płeć: kobieta
- Skąd: Kraków
- Kontakt:
Re: Lilu&Bono
Czy one były już zostawiane razem same, wyszlaś może na trochę ? wróciłaś i wszystko było oki?
Kiedys koty muszą zostac same i nie rozdzielone. Łatwiej jest gdy wybieramy na ta chwilę weekend, gdy jesteśmy w domu i gdy możemy wyjśćć wrócić, wyjść ... uspokoić się, że nasza decyzja byla słuszna i że podczas naszej nieobecności nic się nie stało.
Kiedys koty muszą zostac same i nie rozdzielone. Łatwiej jest gdy wybieramy na ta chwilę weekend, gdy jesteśmy w domu i gdy możemy wyjśćć wrócić, wyjść ... uspokoić się, że nasza decyzja byla słuszna i że podczas naszej nieobecności nic się nie stało.
- Aga G.
- Posty: 484
- Rejestracja: 23 lip 2013, 11:41
- Płeć: kobieta
- Skąd: Częstochowa
Re: Lilu&Bono
Wczoraj zostały same na ok 1,5h (szczerze mówiąc zapomniałam o rozdzieleniu) i przespały cały ten czas, nic się nie stało.
Jutro rano zawożę Hanie do przedszkola i wracam, i zostawie je same, potem ide na 11 do pracy i wrócę koło 15 i nie wiem czy ryzykować... potem już cały czas z kimś będą. W nocy tez ich nie rozdzielamy i czasem nad ranem zaczynają swoje zabawy, tzn gonią się po domu ale zero pisków krzyków miauczenia...
Jutro rano zawożę Hanie do przedszkola i wracam, i zostawie je same, potem ide na 11 do pracy i wrócę koło 15 i nie wiem czy ryzykować... potem już cały czas z kimś będą. W nocy tez ich nie rozdzielamy i czasem nad ranem zaczynają swoje zabawy, tzn gonią się po domu ale zero pisków krzyków miauczenia...
- atomeria
- Agilisowy Rezydent
- Posty: 2891
- Rejestracja: 28 gru 2012, 11:17
- Płeć: K
- Skąd: okolice Poznania
Re: Lilu&Bono
Ja bym nie rozdzielała, Twój opis wygląda mi na zwyczajne kocie zapasy, a nie agresję. Jeśli nie ma przy tym żadnych wrzasków, czy innych złowrogich odgłosów, to myślę, że krzywdy sobie nie robią. Jeszcze niedawno też z pewną dozą grozy patrzyłam na zapasy Bajzelka i Kituni, wyglądały tak jak opisujesz, ale czytałam o tym jak się bawią koty i doszłam do wniosku, że to jest właśnie zabawa. Ciekawe, że "agresorem" zawsze była Kitunia, a jest przecież znacznie mniejsza od Bajzelka (i zawsze była).
Żadne nigdy nawet nie pisnęło. Teraz Kitunia zapasy trenuje głównie z Eliocikiem, co mnie cieszy, bo to ta sama kategoria wagowa
I też wszystko odbywa się podobnie jak opisałaś, przy czym w przeciwieństwie do zabaw z Bajzelkiem, teraz na zmianę jedno goni i "atakuje", a drugie ucieka.
Żadne nigdy nawet nie pisnęło. Teraz Kitunia zapasy trenuje głównie z Eliocikiem, co mnie cieszy, bo to ta sama kategoria wagowa
I też wszystko odbywa się podobnie jak opisałaś, przy czym w przeciwieństwie do zabaw z Bajzelkiem, teraz na zmianę jedno goni i "atakuje", a drugie ucieka.
- Aga G.
- Posty: 484
- Rejestracja: 23 lip 2013, 11:41
- Płeć: kobieta
- Skąd: Częstochowa
Re: Lilu&Bono
Agus a czy futro też przy tym leci? Lilu łapie Bona za głowę i boksuje nogami on też ją łapie i p odgryza. Nikt głośno nie płacze, nie miauczy. Jakieś tam dźwięki wydają ale Lilu też takie robi jak sama biega... Dziś wychodzę na 4h i zostawię ich razem. Zobaczymy co będzie jak wrócę do domu. Mnie bardziej martwi że one nie kładą się blisko siebie, nie wylizuja. Jak tyko mały jest obok Lilu to zaraz ją podgryza mimo tego że ona go tylko obwachuje. Ale może zbyt wiele bym chciała ;)