Lolek
- Becia
- Agilisowy Rezydent
- Posty: 10640
- Rejestracja: 22 lut 2012, 09:28
- Płeć: kobieta
- Skąd: opolskie
Re: Lolek
Ewa, Lolek to bardzo towarzyski kot. Na pewno ucieszyłoby go towarzystwo :-)
Ja bym się na Twoim miejscu nie wahała, w końcu imię wymyślone już masz. Teraz tylko kota sprowadzić do domu <mrgreen>
Ja bym się na Twoim miejscu nie wahała, w końcu imię wymyślone już masz. Teraz tylko kota sprowadzić do domu <mrgreen>
- AgnieszkaP
- Agilisowy Rezydent
- Posty: 4857
- Rejestracja: 24 lut 2011, 16:16
- Płeć: kobieta
- Skąd: Warszawa
Re: Lolek
No to są dylematy, na które ciężko dać odpowiedź, niestety.EwaL pisze:A pewnie, że myślę. Jedynie co mnie powstrzymuje to wizja, czy Lolek polubi ewentualnego przyszłego towarzysza zabaw. A jak się okaże rozpuszczonym, zazdrosnym jedynakiem?! I tak się biję z myślami, bo kupić małą kuleczkę to nie problem (a wręcz przeciwnie sama rozkosz), ale czy uszczęśliwie Lolosława?!
My, gdy braliśmy dwa, wychodziliśmy z założenia, że będzie im raźniej. Ale tu nie można porównywać, bo braliśmy rodzeństwo, koty się znały.
W każdym razie imiona już masz <lol>
- EwaL
- Posty: 1920
- Rejestracja: 31 sie 2012, 09:27
Re: Lolek
Nowe przygody Lolka Odważnego <mrgreen>
Wczoraj wieczorem, dziwnym zbiegiem okoliczności nasze mieszkanie wypełniło się znajomymi, którzy zostali u nas na noc. Jak już zapełniliśmy gośćmi dwa wolne pokoje (pozostała nasza sypialnia i salon bez obcych naleciałości). Lolek jako gospodarz krzatał się uprzejmie, może nie wskakiwał z czułościami w ramiona (te rezerwuje dla mnie), ale ocierał się sympatycznie, sprawdzał, czy dobrze posłaliśmy łóżka do spania, otwierał sobie do nich drzwi i dumnie wchodził krokie defiladowym z miną: Ja tylko na chwilę, nie przeszkadzajcie sobie. I niby wieczór opanowany. Nic bardziej błędnego. Koło północy dostaliśmy telefon od znajomego koszykarza, że zgubił klucze do domu... <strach> Jak to sportowiec na wygnaniu, bez rodziny, pierwszy sezon w Koszalinie, znajomych zbyt wielu jeszcze się nie dorobił... I cóż z ofiarą losu począć? No oczywiście zaproponowaliśmy, żeby przespał się u nas. Jak już mieliśmy chatę pełną to jedna dodatkowa osoba nie czyni różnicy. Lolek w pełni szczęścia przywitał w drzwiach nocnego gościa, ekstazę przeżył wąchając kolejne buty, tylko te były wielkości Lolka <lol> to i zapachu więcej. Już sam nie wiedział gdzie, co kontrolować, który pokój, kogo obwąchiwać, z tego wszystkiego nie znalazł nawet czasu na wieczorne odwiedziny w kuwecie. Jak już opanowaliśmy sytuację, chłopa słusznego wzrostu (ponad 2 metry) położyliśmy na nierozkładanym narożniku
, obłożyliśmy kocami i pogasły światła. Myślałam, że Lolek przyjdzie spać do nas do sypialni (przecież z obcym nie będzie spać), jakże się myliłam. Najpierw robił za Boba Budowniczego w kuwecie, zbudował tam chyba zamek z fosą (długo to trwało), po czym wmaszerował do salonu na zasłużony odpoczynek. Rano zastałam kota w salonie w rozecie, wystawały tylko stópki, naprzeciw jego stopersów wystawały odnóża ciut dużego gościa, który nie mieścił się na narożniku
I tak zespół w zespół Lolek nockę spędził z nowym kolegą <lol>
Wczoraj wieczorem, dziwnym zbiegiem okoliczności nasze mieszkanie wypełniło się znajomymi, którzy zostali u nas na noc. Jak już zapełniliśmy gośćmi dwa wolne pokoje (pozostała nasza sypialnia i salon bez obcych naleciałości). Lolek jako gospodarz krzatał się uprzejmie, może nie wskakiwał z czułościami w ramiona (te rezerwuje dla mnie), ale ocierał się sympatycznie, sprawdzał, czy dobrze posłaliśmy łóżka do spania, otwierał sobie do nich drzwi i dumnie wchodził krokie defiladowym z miną: Ja tylko na chwilę, nie przeszkadzajcie sobie. I niby wieczór opanowany. Nic bardziej błędnego. Koło północy dostaliśmy telefon od znajomego koszykarza, że zgubił klucze do domu... <strach> Jak to sportowiec na wygnaniu, bez rodziny, pierwszy sezon w Koszalinie, znajomych zbyt wielu jeszcze się nie dorobił... I cóż z ofiarą losu począć? No oczywiście zaproponowaliśmy, żeby przespał się u nas. Jak już mieliśmy chatę pełną to jedna dodatkowa osoba nie czyni różnicy. Lolek w pełni szczęścia przywitał w drzwiach nocnego gościa, ekstazę przeżył wąchając kolejne buty, tylko te były wielkości Lolka <lol> to i zapachu więcej. Już sam nie wiedział gdzie, co kontrolować, który pokój, kogo obwąchiwać, z tego wszystkiego nie znalazł nawet czasu na wieczorne odwiedziny w kuwecie. Jak już opanowaliśmy sytuację, chłopa słusznego wzrostu (ponad 2 metry) położyliśmy na nierozkładanym narożniku
- AgnieszkaP
- Agilisowy Rezydent
- Posty: 4857
- Rejestracja: 24 lut 2011, 16:16
- Płeć: kobieta
- Skąd: Warszawa
Re: Lolek
Loluś, koteczku, nie możesz narzekać na nudę <lol> 



