kto go tam wie, może i z Luca taaaki lowelas <mrgreen>
TZ dzisiaj znalazł zdjęcie sprzed lat, chyba robione w dniu kastracji Lucka. Chłopak kiedyś namiętnie TV oglądał :-)
W sobotę po powrocie z basenu zastaliśmy kota usiłującego wcisnąć się pod szafę. JAk się nie udawało z jednej strony to próbował z drugiej itd No to co państwo robią? Trach na kolana by poszukać kotu piłki, skoro tak pod szafę się pcha. Piłki nie było, a kot dalej tańczył wokół szafy. Wąs do przodu, ogon machający poziomo na boki, zupelnie jak podczas zabaw z laserem albo wdką. PO chwili okazało się, że pod szafą jest mysz. Stworzonko z wrzaskiem zwiało na korytarz, jak oberwało łapą. Kot za nią i zrobił nam jesień średniowiecza na półce z butami, a mysz się schowała w bucie TZta. KOt pilnował buta. W końcu TZ przy pomocy kota mysz złapał i wyniósł na ogród. Późnym wieczorem szydełkuję zawzięcie i nagle odglos, jakby ściana się waliła, to Lucek zeskoczył z gniazda na donkowej tubie i galopem do kuchni przyleciał, myślałąm, że do kłębka wełny, ale on gonił mysz! Nów TZ musiał mysz przed kotem ratować, a kota przed myszą.
Teraz drżę co będzie jak Lucek podczas naszej nieobecności mysz wypatrz i co gorsza upoluje. Mam nadzieję, że nie zje, bo boję się, by od niej żadnej choroby nie otrzymał w prezencie
Dziadowska pora roku, pierwszy raz od lat tak nam się myszy do chaty pchają. zupełnie jakby kota nie czuły. <hm>
Dla mnie ta historyjka brzmi zabawnie <lol> zwłaszcza gdy wyobrażam sobie Lucka, który pędzi, biegnie i ciągnie swoje duże pucki w pogoni za myszą. Oczywiście wiem, że dla Was to zabawne jest mniej, a dla biednej myszki to w ogóle
Dobrze, że zwróciliście jej wolność
obu myszkom <mrgreen>
A pisząc o ciągnięciu pućków, to sugerujesz że niby gruby jest?? Ok, Dorszka stwierdziła, ze trochę ma za dużo, ale myślałam, że na zdjęciach się ukryje, wszak czarny wyszczupla, nie? <rotfl> <rotfl>
Anka pisze:Dziadowska pora roku, pierwszy raz od lat tak nam się myszy do chaty pchają. zupełnie jakby kota nie czuły. <hm>
Meteorolodzy ostrzegają przed bardzo mroźną zimą i chyba zachowanie myszy to potwierdza <mrgreen>
To miał Lucek frajdę, żywa myszka mu się trafiła a nie pluszowa <lol>
Jak patrzę na Lucka to przypomina mi się bajka/film Arabella. Czy tam był czarny kot? I te jego wiecznie przymrużone oczka i jego czary mary przenikające aż do szpiku kości <mrgreen>