Yamaha, trochę obciach. Ale u mnie też oborą zaleciało, bo żadnych takich bibelotów nie mam schowanych (o wystawce w kredensie nie wspomnę, bo i kredensu nie mam).
Że niby się nie nadaję na zlot staruszek? No wiecie!
Ostatnio naprawdę zaczynam myśleć, że wyglądam... na dużo więcej lat niż mam, bo pytania "Gdzie pani studiuje" "Czemu jeszcze nie masz prawa jazdy" i "O jaka córka podobna do mamy" na widok 3 letniej kuzynki są niemal na porządku dziennym <diabeł>
I mogę przynieść klejnoty rodowe, jakieś się uchowały <diabeł>
A Avari dołącza się do grona witających gości w drzwiach i wywalających się brzuchem do góry przy wszystkich <serce>
Becia pisze:Dziewczyny, mi te przygotowania wyglądają na zlot czarownic. Jakieś bibeloty, amulety, każda z kotem albo kotami. Wypisz, wymaluj czarownice <mrgreen>
Staruszki i czarownice, koty. kociołek ... no fajnie będzie. Dalej szukam klejnotów ... tylko nie pamiętam już po co nam one były <gwiżdże>
Bo w pewnym wieku z pamięcią jest jak w tym dowcipie:
40-letni kumple ze szkoły postanowili umówić się w restauracji na spotkanie po latach i świetnie się bawili. 10 lat później Ci sami koledzy, teraz już 50-latkowie, umawiają się znowu w tej samej knajpie, ze względu na dobrą kuchnię, miłą obsługę i atmosferę. 60-letni kumple znowu wybierają tę samą knajpę, bo można zaparkować tuż przed wejściem. 70-letni już koledzy ponownie udają się w to samo miejsce, bo jest podjazd dla wózków inwalidzkich i mało schodów.
10 lat później znów wybierają tę knajpę, bo ... jeszcze tam nie byli <mrgreen>
Lolek, Ty wiesz <serce> Opowiesz gościom następnym razem
Zapowiada się niezły zlot <lol> Im nas więcej tym w kociołku bardziej zabulgota, a i ogonów spora ilośc jest mile widziana. Klejnoty sa niezbędne do obrabowania martwej staruszki, która miała byc zakopana u Yamahy w ogródku na górce <mrgreen>
Za staruszki my robimy, więc i klejnoty się przydadzą. Nie pytajcie tylko gdzie tutaj jest sens