Tesciowie kiedys podali kotce, bo strasznie zle znosi jazde samochodem (drze sie jakby ja ze skory obdzierali).
Dali jej niecala polowe dawki, a kicia przez pol dnia byla jak betka
Oczy na wpol zamkniete, uginajace sie lapki...
Ja tez nie radze, no chyba ze juz naprawde MUS (bo ze dziala, to fakt)
Oczywiscie druga polowa dawki wyladowala w smietniku - tesciowa powiedziala, ze juz woli znosic okropne malczenie niz patrzec na kota w takim stanie
