jasminka pisze:Byłaś odważna ja 4 koty i psa zapakowałam do jednego pokoju jak zobaczyłam księdza u sąsiadów i wyszły dopiero po kolędzie <lol>
Jakbym zapakowała Lolka do pokoju i zamknęła drzwi to dopiero byłby koncert, lepszy od chórów gregoriańskich <lol> Przyzwyczaiłam gówniarza, że gość w dom - przygoda w domu <mrgreen>
EwaL pisze:Coś dziwnego stało sie z wodą święconą, która stala na spodeczku (spodeczek z wodą i kropidło - własność sąsiadki, która za plecami księdza podrzuciła mi podręczny zestaw kolędowy). Podobny jest do lolkowego, na którym serwuję mokre jedzenie. Talerzyk stał na stole, przez chwilę nie było nikogo w domu (robiliśmy wieczorne zakupy), chciałam posprzatać, a tutaj...pusto. Ktoś w tym maczał...wąsy, bo sama to chyba nie wyparowała.
Jaki z tego morał? <mrgreen>
Lolek to nie diabelskie nasienie, bo wody święconej się nie boi <lol>