yamaha pisze:Super super super ! <tańczy>
<ok> <ok> zeby dwa miesiace szybko minely i za nowa prace !
A co porabiasz w zyciu zawodowym, jesli nie "tajemnica" ?
Yamaha - chyba wyganiajac z ogrodka muchy, za ktorymi gonila Missy przegnalas jakies do szwajcarii...
Wiosna w toku - nie ma co ukrywac. Mowi mi o tym moja alergia no i muchy wlasnie. Jeszcze takie niemrawe, lekko sniete ale juz sie budza. Dla Lilki to pierwsze polowania na muchy, wiec szaleje na calego. Nawet sie lekko martwie, bo wchodzi na stol a pozniej jeszcze do gory skakac probuje nie zwazajac na wysokosc na ktorej sie znajdule... <shock>
A wczoraj jakas muche udalo im sie dorwac - jakaz to tragedia byla? Zaczela tak rozpaczliwie miauczec, ze bieglam prawie nogi lamiac..:
Ja - Liluniu co sie stalo - czemu placzesz
Lily (spogladajac na lezacego przed nia trupa) - bo mucha sie juz nie chce bawic...
<rotfl> <rotfl> <rotfl>
No bo te muchy są takie wredne właśnie. Chwilkę się pobawią i już nie chcą. Fikusa ostatnio przyłapałam jak się pięknie bawił, a jak mucha już nie miała "siły" to ją zeżarł. Niby zemsta taka
A mnie to wszystko przeraża <shock> bo staram się niczego nie zabijać, jeśli nie jest to absolutnie konieczne, muchy wyganiać itd. Trudno jednak przypuszczać, że Tajga będzie podzielała moje poglądy Na siłę jej też nawracać przecież nie będę <lol>
Zosiu, a czy w najbliższym czasie można liczyć na nowe fotki? Lilki na wysokościach na przykład? Bez ukatrupionej muchy najlepiej <rotfl>
Otoz w niedziele sesyjke kotkom zrobilam - raczej statecznym i wylegujacym sie, ale wyszly slicznie <zakochana>
Dzisiaj postaram sie je wrzucic.
A jesli chodzi o moja prace to nalezy do grona dziwnych ludzi bawiacych sie cyframi i tabelkami i analizami i takimi tam.... czyli ze finanse <oops>
Zosiak pisze:Otoz w niedziele sesyjke kotkom zrobilam - raczej statecznym i wylegujacym sie, ale wyszly slicznie <zakochana>
Dzisiaj postaram sie je wrzucic.
Dziewczyny po domu chodzą cichutko i na paluszkach. Wliczając w to mnie Lilka zbiła lampe w salonie no i się narobiło… Huk był taki, że myślałam, że conajmiej mi okno wyleciało. W życiu bym nie powiedziała ze takie małe toto może przewalić taką lampe!!! Leciałam do salonu tak, że prawie nogi pogubiłam :-> Lilka sama się przestraszyła tak bardzo, że od razu zwiała - na szczęście nie po szkle. Jak tylko się zorientowałam co i jak to przechwyciłam też Maggie i zamknęłam panny w sypialni (z kuwetą i miseczką wody bo kto wie ile akcja sprzątanie potrwa ).
Już posprzątałam, mąż przestał sapać. Nie zrozumcie mnie źle - on kocha kiciaste tak jak ja. I ulżyło nam bardzo że nic im się nie stało. Więc przeszliśmy do oceny szkód materialnych - minus 33% światła w salonie <lol> Oby w sklepie sprzedawali zapasowe klosze :->
Jakiś taki felerny ten dzień. Mam nadzieję, że wyczerpał niespodzianki i wieczór upłynie milutko - wszakże mniej światła mam <mrgreen>
Zosiak pisze:Dziewczyny po domu chodzą cichutko i na paluszkach. Wliczając w to mnie Lilka zbiła lampe w salonie no i się narobiło… Huk był taki, że myślałam, że conajmiej mi okno wyleciało. W życiu bym nie powiedziała ze takie małe toto może przewalić taką lampe!!! Leciałam do salonu tak, że prawie nogi pogubiłam :-> Lilka sama się przestraszyła tak bardzo, że od razu zwiała - na szczęście nie po szkle. Jak tylko się zorientowałam co i jak to przechwyciłam też Maggie i zamknęłam panny w sypialni (z kuwetą i miseczką wody bo kto wie ile akcja sprzątanie potrwa ).
Już posprzątałam, mąż przestał sapać. Nie zrozumcie mnie źle - on kocha kiciaste tak jak ja. I ulżyło nam bardzo że nic im się nie stało. Więc przeszliśmy do oceny szkód materialnych - minus 33% światła w salonie <lol> Oby w sklepie sprzedawali zapasowe klosze :->
Jakiś taki felerny ten dzień. Mam nadzieję, że wyczerpał niespodzianki i wieczór upłynie milutko - wszakże mniej światła mam <mrgreen>
Wszystkie koty takie same! <lol>
Rozrabiaki <diabeł> , bałaganiarzy ale za to kochane <zakochana>