Pan Kot Brytyjczyk i Pan Kotek Ragdoll

Zapraszam do prezentacji Waszych kotów, wszelakiej maści, rasy i pochodzenia :)
Awatar użytkownika
Danusia
Agilisowy Rezydent
Posty: 5837
Rejestracja: 18 lis 2011, 17:06
Płeć: Kobieta
Skąd: Warszawa

Re: Pan Kot Brytyjczyk

Post autor: Danusia »

To ja trzymam mocne kciuki za tą trawkę <ok> niech szybciutko wschodzi ,a przede wszystkim niech Baxterek pałaszuje ją ze smakiem <ok> <serce> <lol> i jelitka będą czyściutkie <serce>

:kotek: <serce> :kiss:
Awatar użytkownika
atomeria
Agilisowy Rezydent
Posty: 2891
Rejestracja: 28 gru 2012, 11:17
Płeć: K
Skąd: okolice Poznania

Re: Pan Kot Brytyjczyk

Post autor: atomeria »

Audrey, ja dopytam jeszcze dlaczego tylko troszeczkę bezo-peta? Skoro powodem problemu było zakłaczenie?
Intuicyjnie własnie teraz podawałabym profilaktycznie nawet codziennie... żeby ułatwić ewentualnie wydalenie tego co jeszcze może być w jelitach i żeby mieć pewność, że to co dostanie się do brzuszka, brzuszek opuści.

Co do trawki i nadziei, że będzie oczyszczała jelitka Baxterka - w naturze trawka powoduje u kotów wymioty, ale u mnie w domu nic takiego się nie dzieje, więc chyba nie spełnia swojego zadania? Możliwe, że koty powinny mieć do trawy stały dostęp i jeść jej ile potrzebują, ale ja jednak boję się ją zostawić na ich pastwę ze względu na to podłoże, Kitunia jak tylko podje trawkę, to zaczyna w nim kopać, próbowała też podjadać korzonki, a to już mi się wydaje mało bezpieczne (bo nie da się wyłuskać korzonków z podłoża).
Tak więc trawka tylko pod kontrolą...
Awatar użytkownika
Danusia
Agilisowy Rezydent
Posty: 5837
Rejestracja: 18 lis 2011, 17:06
Płeć: Kobieta
Skąd: Warszawa

Re: Pan Kot Brytyjczyk

Post autor: Danusia »

A pro po trawki :ok:
Jeżeli koty za dużo zjedzą trawy oczywiście mogą zwymiotować ale gdy skubią pomalutku oczyszczają sobie jelitka ( to tak jak my przy spożyciu warzyw) .
Od kiedy Kala skubie trawkę w kuwecie jest regularnie każdego dnia.
Koloruś też bardzo lubi trawkę i też pięknie skubie.
Ja doniczki z papirusem włożyłam do dużych bardzo ciężkich doniczek gdzie wystaje tylko trawa i nie ma możliwości jakiegokolwiek grzebania ,no oczywiście Kolorek jako facet swój krzew wymęczy okrutnie połamie te trawki molestuje równo ale nie ma możliwości dotarcia do podłoża.

Bezo-pet według instrukcji naszej lekarki podajemy profilaktycznie 2--3 razy w tygodniu ( przy tendencji oczywiście do zakłaczania) albo gdy bardzo nasila się sypanie futra i kot ma zaparcia ( kupka wygląda jak wełniany qupal) wtedy podawanie przez kilka dni nawet 2 razy dziennie jest jak najbardziej wskazane ,należy jednak pamiętać ,że Bezo-pet to też słód i podawanie go kotu w nadmiernej ilości w sytuacji skłonności kota do struwitów może nie być fajne :ok: :-)

Baxterku trochę zaśmieciłam Ci wąteczek przepraszam :kotek: <serce>
Awatar użytkownika
Zosiak
Posty: 841
Rejestracja: 24 maja 2013, 15:16
Płeć: Kobieta
Skąd: Basel - Szwajcaria

Re: Pan Kot Brytyjczyk

Post autor: Zosiak »

Audrey pisze:Aaa... nie wiem, czy już pisałam, ale posiałam wczoraj trawkę.
Ludzie!!! Brygade antynarkotykowa wolac - trawe sieja <diabeł> <diabeł> <diabeł>
Skoro juz jest lepiej to pozwole sobie pozartwoac <lol>
Glaski dla kociastego - zeby juz wiecej nic nam w brzuszku nie zalegalo :kotek:
Awatar użytkownika
Audrey
Agilisowy Rezydent
Posty: 6092
Rejestracja: 30 cze 2012, 19:38
Płeć: kobieta
Skąd: Kujawy

Re: Pan Kot Brytyjczyk

Post autor: Audrey »

Zosiak pisze:
Audrey pisze:Aaa... nie wiem, czy już pisałam, ale posiałam wczoraj trawkę.
Ludzie!!! Brygade antynarkotykowa wolac - trawe sieja <diabeł> <diabeł> <diabeł>
Skoro juz jest lepiej to pozwole sobie pozartwoac <lol>
Glaski dla kociastego - zeby juz wiecej nic nam w brzuszku nie zalegalo :kotek:
<lol> <lol> No co, to lecznicza. <lol>

Podałam bezo-pet, na tyle, na ile się dało podać (na palcu). Ganiałam zbója po całym mieszkaniu.
Weterynarz zalecił raz w tygodniu. Jak wróci mąż spróbujemy strzykawką.
Pisząc "troszeczkę" miałam przed oczami tę wcześniejszą całą strzykawkę, którą mieliśmy podać w niedzielę. Więc to troszeczkę to dla mnie około 1/2 tej dawki.
Już Was nie męczę, bo gadam cały czas o kupie, kociej pupie, karmie, trawie i kłakach ;-) Pewnie macie mnie już dość. <lol>
Awatar użytkownika
Zosiak
Posty: 841
Rejestracja: 24 maja 2013, 15:16
Płeć: Kobieta
Skąd: Basel - Szwajcaria

Re: Pan Kot Brytyjczyk

Post autor: Zosiak »

Jakie dosc?! Dobrze jest tak sobie czasem pogadac - szczegolnie jak kociaste wracaja do formy!
Jedna z pierwszych wiadomosci jakie wysylam do meza rano jest- "Jak tam w kuwecie?". Bo on sprzata rano a ja wieczorem <lol> Przeciez to rzeczywistosc kazdej z nas <mrgreen>
Awatar użytkownika
atomeria
Agilisowy Rezydent
Posty: 2891
Rejestracja: 28 gru 2012, 11:17
Płeć: K
Skąd: okolice Poznania

Re: Pan Kot Brytyjczyk

Post autor: atomeria »

<lol> Widzę, że nie ja jedna pomyślałam o brygadzie anty-wiodomo-jakiej.
Może nie używajmy słów, które mogły by gdzieś włączyć czerwoną lampkę <mrgreen>

Audrey - nie krępuj się <mrgreen> Po pierwsze i najważniejsze, to Twój wątek, a my tu zaglądamy, bo go lubimy (czytaj: Ciebie i Baxterka), po drugie - tematy są nam przecież wszystkim bliskie.

Bezo-pet my też profilaktycznie 2-3 razy w tygodniu, albo z palca, albo bezposrednio do pysia, bo różnie to bywa, czasem chcą jeść, kiedy indziej nie (jak się trochę pochodzi za kotami z wyciągniętym paluchem i błagając, żeby zjadły pastę, to dość często się łamią <lol> poważnie, zwłaszcza Bajzelek). Ale ostatnio za sprawą Baxterka przestraszyłam się i przez 3 dni podałam codziennie...
Chociaż mnie też słabo się podoba, że to słód, ale co robić :((((

A co do trawki, to myślałam, że miała uwalniać od kłaków :-)
Awatar użytkownika
margita
Agilisowy Rezydent
Posty: 5567
Rejestracja: 17 lut 2012, 14:04
Płeć: kobieta
Skąd: zachodniopomorskie

Re: Pan Kot Brytyjczyk

Post autor: margita »

jeju ... ale tu się działo ... :((((
cieszę się, że już po kłopotach ...
my też to przeżywaliśmy ...
też nie podejrzewano zakłaczenia i też dopiero ja to uparcie sugerowałam ...
u Bronusia zaczęło się zwracaniem ... co zjadł to zwrócił ... potem nawet jak napił się odrobinkę to też zwracał ...
były zastrzyki przeciwzapalne, osłonowe ... aż w końcu vet za moją namową zaczął działać antykłakowo ...
i też było to roszkę drastyczne jak dla mnie ... kazał podać strzykawką olej ...wieczorem a potem jeszcze rano ...
jak mi go było żal ... ;-(
po tym dostał biegunki ... ale faktycznie szybciutko kłaki wydalił ... no i tak jak u Was zaczęły się kłopoty z podrażnioną pupcią ... jak była czerwona ...
żal było patrzeć ... ;-(
na szczęście wszystko dobrze się skończyło ...
teraz pilnuję aby się nie zakłaczył ... oby już nigdy się nie trafiło ...

wygłaskaj ode mnie Baxterka ... wszystko będzie dobrze ... :kotek:
wiem ile Wy też nerwów przeżyliście ... :hug:
dobrze, że już po ... :-)
Awatar użytkownika
Audrey
Agilisowy Rezydent
Posty: 6092
Rejestracja: 30 cze 2012, 19:38
Płeć: kobieta
Skąd: Kujawy

Re: Pan Kot Brytyjczyk

Post autor: Audrey »

To zielone coś zaczyna powoli kiełkować ;-)
Skoro nie macie jeszcze dość kupa-story to powiadamiam, że z kupką wychodzą kłaki. Widać je bardzo dokładnie.
atomerio, no nie wiem, czy moja małpiatka się nade mną zlituje. Chyba mogłabym chodzić za nim cały dzień z tą pastą na palcu, a on i tak zrobiłby wszystko, żeby jej nie zjeść. Dziś wlazł do szuflady pod łóżkiem. <lol>
margita, nie wiedziałam, że mieliście podobne przejścia. :hug: Praktycznie taka sama historia, z tym że u nas nie było wymiotów. Stres niesamowity. Mam nadzieję, że już nikt z nas tu na forum nie przeżyje czegoś podobnego.
Morał z tego taki, że nie wolno zapominać o "pastowaniu" kotów i całorocznym zasiewie jęczmienia.
Awatar użytkownika
margita
Agilisowy Rezydent
Posty: 5567
Rejestracja: 17 lut 2012, 14:04
Płeć: kobieta
Skąd: zachodniopomorskie

Re: Pan Kot Brytyjczyk

Post autor: margita »

Audrey pisze: Morał z tego taki, że nie wolno zapominać o "pastowaniu" kotów i całorocznym zasiewie jęczmienia.
dobrze powiedziane <lol>
Zablokowany