Święta święta i po świętach, chłopaki harcują, trauma kąpieli została zapomniana bo chłopaki same z siebie wskakują do pustej i suchej wanny.
Bubiszon od dwóch dni nie kaszle (odpukać, tfu tfu), Albertos dalej nie lubi moich swetrów i wszystko swetropodobne jest skutecznie obgryzione, nieważne, że z moim ramieniem w środku - sweter Twój wróg!
No i oczywiście Albert był już pozna c nowego sąsiada - wrócił opylony i otynkowany ale szczęsliwy, w końcy kolejna ręka do głachania!
Śpioch Bubiasty <zakochana>








