Gucio schudł nam troszkę ... myślę, że dzięki ganiankom z Lemmiśkiem. I bardzo dobrze <mrgreen>
Moomuś też jakby chudszy, bo wyczesuję z niego ostatnio kilogramy futra i końca nie widać
A Lemmy, cóż ... rośnie cudnie, a co najważniejsze, nadal wtula się w Moomusia, albo w nas <serce> Dziś rano obudził mnie lizaniem po twarzy .... potem położył pyszczek na poduszcze, a wreszcie wpakował się na nią cały nad moją głową. Mam poważne problemy, żeby w takich warunkach wstać z łóżka :-)
Zdjęcia będą po weekendzie niestety, bo dziś po pracy wyruszamy na weekend z zamiarem zwiedzania okolic Wrocławia na rowerach. Oby tylko nie padało!