










kasia-lukasz pisze:Witamy wszystkich serdecznie !
to już ten dzień, pierwszy dzień z nowym domownikiem. Wieczór upłynął nam pod znakiem obserwacji. Nigdy nie miałam kota i nie byłam pewna jak się zachowa. Kupę frajdy przyniosło nam obserwowanie jak Diuna pokonuje kolejne części mieszkania, wspina się na coraz to nowe meble i coraz głębiej zapuszcza się w nie. Mówiąc głębiej mam na myśli dosłowne znaczenie tego słowa. Pół nocy przespała pod łóżkiem w wiklinowym koszu na pościeloczywiście drugie pół z nami, co nie ukrywam cieszy mnie najbardziej
Mięsko z rana wciągnęła jak odkurzacz, nawet kilka suchego udało się jej przemycić. Korzysta z kuwety.
Jedyne co mnie gryzie to to, że niestety musimy chodzić do pracy i Diunka musiała zostać samamam nadzieję, że nie będzie płakać i tęsknić i oczywiście, że nie jest to kamikadze i nie zrobi sobie krzywdy... Staraliśmy się zabezpieczyć co mogliśmy, ale pomysłowości jej nie brakuje
tym samym pełna obaw siedzę w pracy jak na szpilkach i tylko czekam na fajrant
Jak kładliśmy się spać kilka razy zapłakała za mamusią ale gdy zauważyła, że zamiast mamy zbliżają się do niej 4 głaszczące ręce była już spokojna całą noc
postaram się zrobić kilka zdjęć z nowego środowiska naszej małej i wkleję je niezwłocznie
Kasia