Powiem wam ze nigdy kun nie lubilam, a teraz to na pewno sa u mnie na czarnej liscie <zły>
A kysz, a kysz brzydkie kuny
Na szczecie w pore opanowaliscie sytuacje <tańczy> I skonczylo sie dobrze
Oj nie zazdroszczę. Jako pierwsza panikara Rzeczpospolitej nie wypuściłabym już pewnie Magnusa dopóki nie byłabym pewna,że kuny nie ma. One faktycznie są niebezpieczne. <shock>
Ojej to się porobiło. Że też ta kuna musiała się akurat tam przyplątać. Mam nadzieję, że to tylko przez przypadek zapędziła się do Was w dzień i już nie będzie tego robić. Teraz Asiu będziesz musiała zawsze być na dworze, jak kotki wyjdą do ogrodu, żeby mieć je cały czas na oku
Gosiu, od frontu mamy ogrodzenie kute i kuna tamtędy właśnie sobie przyszła. Reszta to ogrodzenie panelowe, po którym zwierzątko sprawnie się wspięło i przemknęło do sąsiadów. Podkopy nie są jej potrzebne.
Tak jak pisała Marzenka, będę musiała mieć koty stale na oku, innej opcji na razie nie widzę.
Z innej bajki, wspomniałam już, że na weekend mieliśmy gości. Goście u nas nocowali i rano mieli kocią pobudkę: radośnie brykającego po nich Lemmiśka i wpatrującego się z uwagą Moomka <mrgreen> Tylko Gucio ignorował "obcych" w domu
Lemmiś rośnie, ale charakter mu się nie zmienia :-) Jest odważny, bardzo towarzyski i cudnie przytulaśny <serce> Uwielbiam jak mnie budzi rano wkładając pyszczek między poduszkę a moją twarz, a potem przytulony mruczy i czeka aż wstanę <serce>