Ducati Szkrabek*PL vel Puchaty i Raja
- elwiska3
- Agilisowy Rezydent
- Posty: 5444
- Rejestracja: 25 paź 2011, 15:27
- Płeć: kobieta
- Skąd: Dąbrowa Górnicza
Re: Ducati Szkrabek*PL vel Puchaty i Raja
Oj Puchary zostaw tą ranę to prędzej kubrak Ci zdejmą <ok>
- Fusiu
- Agilisowy Rezydent
- Posty: 6671
- Rejestracja: 04 sty 2014, 09:22
- Płeć: kobieta
- Skąd: Nowy Sacz
Re: Ducati Szkrabek*PL vel Puchaty i Raja
Mam nadzieję,że z raną nie będzie już żadnych problemów. Głaski dla koteczka! 
- komunikacja24
- Posty: 266
- Rejestracja: 13 sty 2014, 22:11
- Płeć: kobieta
- Skąd: Legnica
Re: Ducati Szkrabek*PL vel Puchaty i Raja
Rana już zagojona całkowicie...jedynie dookola jest taka gulka ale wet twierdzi,ze to normalne bo szwy w środku jeszcze się nie rozpuscily....dostał antybiotyk gdyby to wylizywanie rany mogło zaszkodzić....już rana suchuteńka i ładna,odrastają kłaczki nowe dookoła.Fusiu pisze:Mam nadzieję,że z raną nie będzie już żadnych problemów. Głaski dla koteczka!
A my chorzy,ja w ciąży a złapało mnie zapalenie oskrzeli i krtani
poprzedni rok był dla mnie cały super....ale ten mnie powoli irytuje....
Dzięki za słowa otuchy...
- Beate
- Agilisowy Rezydent
- Posty: 6863
- Rejestracja: 18 kwie 2013, 07:36
- Płeć: kobieta
- Skąd: Łódzkie
Re: Ducati Szkrabek*PL vel Puchaty i Raja
Nieraz tak bywa ,że się różne złe rzeczy natłoczą i mamy dość <diabeł>
- Kathi
- Posty: 933
- Rejestracja: 08 lis 2013, 18:36
- Płeć: Kobieta
- Skąd: Giengen an der Brenz
Re: Ducati Szkrabek*PL vel Puchaty i Raja
Ciesze sie ze puchaty i jego ranka juz sie fajnie goja!
A co do chorobsk to sa one parszywe
Nie martw sie wyzdrowiejesz, fakt ze czujesz sie marnie
a po drugie to dopiero polowa roku - jeszcze drugie pol roku zostalo ktore zapewne bedzie o wiele bardziej milsze i przyjemne dla ciebie!

A co do chorobsk to sa one parszywe
Nie martw sie wyzdrowiejesz, fakt ze czujesz sie marnie
- komunikacja24
- Posty: 266
- Rejestracja: 13 sty 2014, 22:11
- Płeć: kobieta
- Skąd: Legnica
Re: Ducati Szkrabek*PL vel Puchaty i Raja
Kathi pisze:Ciesze sie ze puchaty i jego ranka juz sie fajnie goja!![]()
A co do chorobsk to sa one parszywe![]()
Nie martw sie wyzdrowiejesz, fakt ze czujesz sie marniea po drugie to dopiero polowa roku - jeszcze drugie pol roku zostalo ktore zapewne bedzie o wiele bardziej milsze i przyjemne dla ciebie!
![]()
- asiak
- Agilisowy Rezydent
- Posty: 14463
- Rejestracja: 27 kwie 2012, 11:28
Re: Ducati Szkrabek*PL vel Puchaty i Raja
Dużo zdróweczka życzę <ok> <ok> <ok>
Super, że u Puchatego ranka zagojona

Super, że u Puchatego ranka zagojona
- komunikacja24
- Posty: 266
- Rejestracja: 13 sty 2014, 22:11
- Płeć: kobieta
- Skąd: Legnica
Re: Ducati Szkrabek*PL vel Puchaty i Raja
Witamy i my.
Nieco smutnie dla mnie.....
Najpierw śmierć taty....
Ciążowe dolegliwości mnie wykańczają.
Drugi raz w ciągu 2 tygodni jestem chora(zatoki,gardło),
obecna ciąża jest zupełnie inna niż poprzednia,mam chyba wszystkie możliwe dolegliwości,
do mdłości chyba już się przyzwyczaiłam,do zapachów,smaków ale do wymiotowania niestety nie da się przyzwyczaić <roll>
W dodatku niestety nasza pręguska chyba nie czuła się u nas dobrze,choć kocham ją bardzo.
Rajeczka od początku jak u nas zamieszkała to stała pod drzwiami,pod balkonem i odczyniała serenady rozpaczliwe.
Jak tylko mąż wychodził na balkon na fajeczkę to Raja między nogami już była przed nim,wychylała się tak że sie bałam,ze wypadnie.
Kilka razy dziennie wchodziła na parapet i łapkami uderzała o szybę strasznie lamentując przy tym.
Jak tylko wchodziliśmy do domu czy z niego wychodziliśmy to Raja między nogami i uciekała schodami na dół....
Tęskniła za wolnoscią i to było bardzo widać,bardzo uciażliwe dla nas i męczące dla niej....
Po długich rozmyśleniach stwierdziliśmy z mężem,że trzeba jej zwrócić wolność bo ona wcale nie jest u nas szczęśliwa.....
Wypuściłam ją z tyłu domu,zdala od samochodów i jak tylko ją z rąk pusciłam ta momentalnie zaczęła biegać jak wariatka...nawet psów się nie bała,latała jak pies spuszczony ze smyczy.....cieszyła się niesamowicie,zaczęła podgryzac trawę.....
Po czym susem zniknęła za blokiem,chyba się bała żebym jej zaraz do domu nie zabrała...
Ona w schronisku nie była w klatce czy boksie,chodziła sobie po schronisku denerwujac wszystkie psy...dlatego umie sobie poradzić na wolności....i jej nóżki są dużo sprawniejsze,moim zdaniem całkiem się wyleczyły,bo chodzi normalnie,skacze nawet na meble czy na parapet z podłogi....poradzi sobie,zna życie miejskie....
Tylko jak dzisiaj padało i była burza to się martwiłam o nią i tęsknię
A Puchaty chodzi po pokojach i miałczy.....
On był sam to i przywyknie,ale Raja już się w domu męczyła strasznie,odstawiała pod drzwiami lamenty aż się sąsiedzi pytali....
A z drugiej sprawy to jak nauczyć Puchatego korzystania z kuwety zamykanej z klapką?Bo on się jej boi,nie chce tam wchodzić jak tylko jest klapka i jak była założona to zrobił pod drzwiami do łazienki kupsztalka... <shock>
Nieco smutnie dla mnie.....
Najpierw śmierć taty....
Ciążowe dolegliwości mnie wykańczają.
Drugi raz w ciągu 2 tygodni jestem chora(zatoki,gardło),
obecna ciąża jest zupełnie inna niż poprzednia,mam chyba wszystkie możliwe dolegliwości,
do mdłości chyba już się przyzwyczaiłam,do zapachów,smaków ale do wymiotowania niestety nie da się przyzwyczaić <roll>
W dodatku niestety nasza pręguska chyba nie czuła się u nas dobrze,choć kocham ją bardzo.
Rajeczka od początku jak u nas zamieszkała to stała pod drzwiami,pod balkonem i odczyniała serenady rozpaczliwe.
Jak tylko mąż wychodził na balkon na fajeczkę to Raja między nogami już była przed nim,wychylała się tak że sie bałam,ze wypadnie.
Kilka razy dziennie wchodziła na parapet i łapkami uderzała o szybę strasznie lamentując przy tym.
Jak tylko wchodziliśmy do domu czy z niego wychodziliśmy to Raja między nogami i uciekała schodami na dół....
Tęskniła za wolnoscią i to było bardzo widać,bardzo uciażliwe dla nas i męczące dla niej....
Po długich rozmyśleniach stwierdziliśmy z mężem,że trzeba jej zwrócić wolność bo ona wcale nie jest u nas szczęśliwa.....
Wypuściłam ją z tyłu domu,zdala od samochodów i jak tylko ją z rąk pusciłam ta momentalnie zaczęła biegać jak wariatka...nawet psów się nie bała,latała jak pies spuszczony ze smyczy.....cieszyła się niesamowicie,zaczęła podgryzac trawę.....
Po czym susem zniknęła za blokiem,chyba się bała żebym jej zaraz do domu nie zabrała...
Ona w schronisku nie była w klatce czy boksie,chodziła sobie po schronisku denerwujac wszystkie psy...dlatego umie sobie poradzić na wolności....i jej nóżki są dużo sprawniejsze,moim zdaniem całkiem się wyleczyły,bo chodzi normalnie,skacze nawet na meble czy na parapet z podłogi....poradzi sobie,zna życie miejskie....
Tylko jak dzisiaj padało i była burza to się martwiłam o nią i tęsknię
A Puchaty chodzi po pokojach i miałczy.....
On był sam to i przywyknie,ale Raja już się w domu męczyła strasznie,odstawiała pod drzwiami lamenty aż się sąsiedzi pytali....
A z drugiej sprawy to jak nauczyć Puchatego korzystania z kuwety zamykanej z klapką?Bo on się jej boi,nie chce tam wchodzić jak tylko jest klapka i jak była założona to zrobił pod drzwiami do łazienki kupsztalka... <shock>
- Betuś
- Posty: 4042
- Rejestracja: 21 sty 2014, 20:44
- Płeć: Kobieta
- Skąd: Łódź
Re: Ducati Szkrabek*PL vel Puchaty i Raja
Bardzo Ci współczuje z powodu odejścia taty. Może to głupie co powiem, ale myśle, ze nasi bliscy którzy odeszli gdzieś obok nas są, może w świecie równoległym? Ja czasami słyszę taki wewnętrzny głos, który coś mi podpowiada, ostrzega i jak go słucham to jest dobrze. Okazuje się, ze ten wewnętrzny głos miał racje. Myśle, ze to nasi Aniolowie Stróże <aniołek> czyli bliscy, którzy od nas już odeszli...
Dbaj o siebie, rodzine i swoje maleństwo i kociaki

Dbaj o siebie, rodzine i swoje maleństwo i kociaki
- Miss_Monroe
- Moderator
- Posty: 6546
- Rejestracja: 24 lut 2012, 11:28
- Płeć: Kobieta
- Skąd: Warszawa/NY
Re: Ducati Szkrabek*PL vel Puchaty i Raja
Ale jak to.. Wypuściłaś po prostu ot tak na dwór kotkę, którą adoptowałaś ze schroniska? Nie mogłaś osiatkować balkonu? Przecież ona prawdopodobnie do Was nigdy nie wróci, lub zginie pod kołami auta/zostanie przez psa zagryziona. Kotka nie była wysterylizowana, te jej miauczenie to właśnie jeden z powodów takiego zachowania. Brak mi słów...
Widocznie klapka mu po prostu nie odpowiada. Nie zakładajcie jej, najważniejszy jest komfort kota.
komunikacja24 pisze:(...) A z drugiej sprawy to jak nauczyć Puchatego korzystania z kuwety zamykanej z klapką?Bo on się jej boi,nie chce tam wchodzić jak tylko jest klapka i jak była założona to zrobił pod drzwiami do łazienki kupsztalka... <shock>
Widocznie klapka mu po prostu nie odpowiada. Nie zakładajcie jej, najważniejszy jest komfort kota.
