Jesteśmy.
Rajulka ma się dobrze,już chodzi sobie po podłodze,jeszcze trochę oszołomiona ale już nawet trzyma łądnie równowagę,w nosidełku nie chciała siedziec,strasznie miauczała,jak jej otworzyłam to był spokój.
Od czasu do czasu zrobi na chwilę klap i na boczek leci,ale przeważnie chodzi już sama choć nóżki ma takie przykurczone jakby się czaiła.
Wet generalnie niebo a ziemia z tamtym.
Wszystko tłumaczył,sam pokazywał no generalnie to jestem mega pozytywnie zaskoczona,on z żoną robią to,co kochaja a nie to co musza i to się widzi.
Rajulka dostała antybiotyk,jutro zmiana opatrunku...
Gdyby krwawiła mocniej niż kropelka,dwie to mam nawet o 3 w nocy dzwonić kilka razy aż się wet obudzi <shock>
A co do tego brzuszka:to Raja ma syndrom z domu dziecka-jak to określił wet,czyli je bardzo dużo na wypadek gdyby zabrakło,pewnie w schronisku nie miała jedzenia non stop do dyspozycji.Bo ogólnie waży nie całe 3kg.Wet stwierdził,ze oczka,uszy,sierść i ogólny stan ma bardzo dobry...tylko łakoma jest zwyczajnie...
A to normalne,ze teraz Puchaty na nią syczy strasznie,garbi się,napusza i jej nie poznaje?
Rajeczka:
