Romeo
- manita
- Agilisowy Rezydent
- Posty: 3446
- Rejestracja: 26 lip 2010, 17:31
- Kontakt:
- Kamiko
- Hodowca
- Posty: 3390
- Rejestracja: 19 gru 2008, 12:29
- Hodowla: Mazuria*PL
- Płeć: kobieta
- Skąd: Dobra Wola k/Nasielska
- Kontakt:
- Bibi
- Posty: 102
- Rejestracja: 09 wrz 2010, 14:20
manita pisze:Prązki- duchy zejdą Romeo to jeszcze maluch, szybko się ich pozbędzie a mrożenie mięska działa "dezynfekująco", mięso podajemy rozmrożone
o żywieniu kota Dorszka napisała min tu http://www.agiliscattus.pl/zywienie.html
Dziekuje za szybka odpowiedz. Cieszy mnie, ze jednak, chyba, nie w prazkie! <klaszcze>
Przeoczylam ten temat ale teraz to juz wszystko wiem.
- Bibi
- Posty: 102
- Rejestracja: 09 wrz 2010, 14:20
Kupilam najpiekniejsza cielecinke wczoraj, jaka mi sie udalo znalezc. Przemrozilam, podalam w paseczkacz, a moj
zwierz obwachal, popatrzyl sie na mnie jakbym rozum zgubila, odwrocil sie do miski zadem
i nawrzeszczal na mnie! <shock>
Chyba jednak cielecinki jesc nie bedzie...
Sprobuje jeszcze z kurczakiem i indykiem, zobaczymy.
Pozatym pani z chodowli twierdzila,
ze swietnie je suche, tyle, ze nie u mnie...Saszetki wcina az sie uszy trzesa ale suche od
wprowadzki nie ruszone.
Moze ona poprostu tego nie widziala albo rodzenstwo jadlo suche i
tylko Romeo nie. Nie wiem i przyznam szczerze, ze wolalabym by jadl to suche lepiej, bo
zaoszczedzilo by to nam czestego mycia zabkow.
zwierz obwachal, popatrzyl sie na mnie jakbym rozum zgubila, odwrocil sie do miski zadem
i nawrzeszczal na mnie! <shock>
Chyba jednak cielecinki jesc nie bedzie...
Sprobuje jeszcze z kurczakiem i indykiem, zobaczymy.
Pozatym pani z chodowli twierdzila,
ze swietnie je suche, tyle, ze nie u mnie...Saszetki wcina az sie uszy trzesa ale suche od
wprowadzki nie ruszone.
Moze ona poprostu tego nie widziala albo rodzenstwo jadlo suche i
tylko Romeo nie. Nie wiem i przyznam szczerze, ze wolalabym by jadl to suche lepiej, bo
zaoszczedzilo by to nam czestego mycia zabkow.
- Ula
- Agilisowy Rezydent
- Posty: 814
- Rejestracja: 26 mar 2009, 22:10
Jeśli dobrze pamiętam,to mięsko należy mrozić co najmniej 3 dni.Poza tym ,może być tak,że dla Ciebie była to "najpiękniejsza cielęcinka",ale nią nie była dla kotka.Uwierz mi kot jest lepszy niż najbardziej dociekliwy sanepid.Nawet tu na forum dziewczyny(no może chłopaki też)pisały,że kocia wołowinka trafiała na obiad bo była be dla kota,a już następna,czy z innego źródła była najlepszym rarytasem.Ja bym jeszcze spróbowała z inną :-) no ale może rzeczywiście Twój kot nie jest smakoszem mięska.
dla Futerka
-
euphorbium
- Posty: 49
- Rejestracja: 06 paź 2010, 09:54
- Dorszka
- Administrator
- Posty: 6057
- Rejestracja: 22 lis 2008, 23:59
- Płeć: Kobieta
- Skąd: Wrocław
- Kontakt:
- maga
- Hodowca
- Posty: 3486
- Rejestracja: 22 paź 2009, 09:07
- Hodowla: KRABRIKA*Pl
- Płeć: kobieta
- Skąd: Kraków
- Kontakt:
- Dracanka
- Posty: 2057
- Rejestracja: 26 kwie 2010, 00:20
przemrażaj mięsko minimum przez 3 doby
podawaj w temp pokojowej
musisz wypróbować co i jak-
moje cielęcina -pycha
wołowina- tylko maluch
kurczak(gotowany)- starszy PYCHA,mały FUJ
indyk- obydwa odrzuca na kilometr (nie wiem czemu <lol> )
Czyli co kot to gust.Jeden uwielbia ociekającą krwią krówkę ,a drugi gotowany drób... I bądź tu człeku mądry
No to do dzieła, rozpieszczaj wymarzonego Brysiaka
podawaj w temp pokojowej
musisz wypróbować co i jak-
moje cielęcina -pycha
wołowina- tylko maluch
kurczak(gotowany)- starszy PYCHA,mały FUJ
indyk- obydwa odrzuca na kilometr (nie wiem czemu <lol> )
Czyli co kot to gust.Jeden uwielbia ociekającą krwią krówkę ,a drugi gotowany drób... I bądź tu człeku mądry
No to do dzieła, rozpieszczaj wymarzonego Brysiaka
