Witamy, po bardzo długiej absencji...
Rodzina poszerzyła się o nowego członka (jakby dotąd było nas za mało), który wywrócił życie, także kotów, do góry nogami.
Wołają go Bartek...
Przez to co poniektórym (Franek) pogłębiła się depresja, tak, że nawet oka nie chce się otwierać...
...inni (Lenny) jeszcze bardzie się wyalienowali...
...a jeszcze inni (Tosia) nie mogą już liczyć na całodzienne pieszczoty...
Poza tym wszyscy żeśmy się postarzeli, niektórzy (Franek i Lenny) przekroczyli już wiek seniora innym brakuje już bardzo niewiele (Tosia).
Przyszłość rysuje się też niepewnie, bo co to będzie z kotami, kiedy nowy zacznie łazić jak już teraz jedną ręką potrafi udusić żyrafę?!...
