To fakt, kociaki dzisiaj miały bardzo ciężki dzień, zwłaszcza to czyszczenie gruczołów było bolesne
ale najgorzej wizytę zniósł chyba mój mąż (nieobecny). On taki kotkami przejęty,
ze ponoć Laremid mu już nie pomagał, a jak tylko weszłam do pracy to już dzwonił ze statku,
czy wszsytko z łobuzami OK, bo oka nie zmrużył w nocy... <hm>
Ja też się cieszę, że mam juz to za sobą
