No tak wyszło

kompletnie się odnaleźć ostatnio nie mogę. Myślę, że oboje jesteśmy już pomęczeni, bo i w pracy (zarówno) u mnie jak i u Szymona dużo się dzieje i przygotowania do wyjazdu i samego ślubu też nas pochłonęły i jeszcze Lumi <serce> Kota moja rozpieszczona żyć nie daje... Dziś na przykład, stwierdziła, że spać w nocy nie będzie... od 1.30 znosiła rzeczy do łóżka, ćwiczyła swoje śpiewy w różnych tonacjach, skakała po nas, łapką pacała...żeby tylko wstać, żeby pogłaskać? żeby pobawić? i tak do 7 rano...
Nie wiem co się z nią ostatnio dzieje, uwagi poświęcamy jej cały czas tyle samo, nie ważne jak zmęczony człowiek wraca do domu, pierwsze co- pada przed nią ''na kolana'' i jest przytulanie a później zabawa. A ona chce ciągle więcej i więcej. Zauważyłam, że to zachowanie się nasiliło z początkiem lata... licze na to, że im dzień będzie krótszy a noce chłodniesze? wszystko wróci do normy.
Miałam się nie żalić, no bo jak to tak. Wiem, że ona nas mocno kocha i że to z miłości, my tą miłość mocno odwzajemniamy, ale człowiek czasem chciałbym najzwyczajniej w świecie pospać <oops> zmęczeni po prostu jesteśmy...
Także najprawdopodobniej zdjęcia będą.... za jakiś czas :-)