Tamisiu i Tobisu kochane z Was chłopaki
Byczki dwa Tami & Tobi i na zawsze z nami Brysia*
- Betuś
- Posty: 4042
- Rejestracja: 21 sty 2014, 20:44
- Płeć: Kobieta
- Skąd: Łódź
Re: Brysia* i Tami
Soniu, jak tam dzisiaj? Mysle o Was caly czas
Tamisiu i Tobisu kochane z Was chłopaki
Polubicie sie <serce>
Tamisiu i Tobisu kochane z Was chłopaki
- Hann
- Posty: 1634
- Rejestracja: 11 paź 2011, 14:15
- Płeć: K
- Skąd: Warszawa
Re: Brysia* i Tami
O matko! Ale fantastyczna wiadomość! Soniu, bardzo BARDZO się cieszę, że zdecydowaliście się na kotka! Tobisiek jest przecudowny! Uroczy, śliczny i słodki, jak tylko kocięta być potrafią <zakochana> Bardzo czekam na jego zdjęcia. I ogromnie gratuluję
i zazdroszczę też troszkę takiego malutkiego cudeńka
Nie martw się Tamisiem. To mądry, cudowny, stateczny pan kot. Myślę, że nie jest zrezygnowany. Pomyśl, czy jeszcze przed Tobiśkiem bawił się, szalał i ganiał za myszką? Koty są różne. Mój Lucek przeżył już dwa dokocenia, zniósł je delikatnie mówiąc średnio, 3 dni warczał na nowego małego Leośka, potem 3 dni na nową małą Jadwinię. Potem to przeszło jak ręką odjął, jedzą z miseczek razem boczkami się dotykając, śpią w jednym łóżku, ale o zabawach nie ma mowy. Lucek po prostu się nie bawi, bo to wg niego niepoważne i nie uchodzi takiemu statecznemu przystojnemu panu kotu jak on
Może Tamiś ma tak samo?
Nie martw się Tamisiem. To mądry, cudowny, stateczny pan kot. Myślę, że nie jest zrezygnowany. Pomyśl, czy jeszcze przed Tobiśkiem bawił się, szalał i ganiał za myszką? Koty są różne. Mój Lucek przeżył już dwa dokocenia, zniósł je delikatnie mówiąc średnio, 3 dni warczał na nowego małego Leośka, potem 3 dni na nową małą Jadwinię. Potem to przeszło jak ręką odjął, jedzą z miseczek razem boczkami się dotykając, śpią w jednym łóżku, ale o zabawach nie ma mowy. Lucek po prostu się nie bawi, bo to wg niego niepoważne i nie uchodzi takiemu statecznemu przystojnemu panu kotu jak on
- Agnieszka7714
- Posty: 2450
- Rejestracja: 25 paź 2010, 09:42
- Płeć: kobieta
- Skąd: Wrocław
Re: Brysia* i Tami
Soniu, czytam o Was od początku, tylko nie było kiedy napisać. No cudo, co tu więcej gadać. Rewelacyjnie "cicho" Tamiś zareagował na młodego. Ale fajowo, aby tak dalej. Maluszek słodzinka i już tak inaczej pooglądać go u Ciebie. Głaski dla futerek.
- Danusia
- Agilisowy Rezydent
- Posty: 5837
- Rejestracja: 18 lis 2011, 17:06
- Płeć: Kobieta
- Skąd: Warszawa
Re: Brysia* i Tami
To są niestety blaski i cienie dokocenia
Potrzebny jest czas i wielkie ilości ciepła dla Tamisiaczka ,aż mi ........ strasznie mi szkoda miśka.
No taki kochany nieborak <zakochana> pomalutku przyzwyczai się
<serce>
Potrzebny jest czas i wielkie ilości ciepła dla Tamisiaczka ,aż mi ........ strasznie mi szkoda miśka.
No taki kochany nieborak <zakochana> pomalutku przyzwyczai się
- norka
- Agilisowy Rezydent
- Posty: 2610
- Rejestracja: 17 cze 2014, 17:02
- Płeć: kobieta
- Skąd: Śląsk
Re: Brysia* i Tami
Soniu...doradzić nic nie umiem..ale przytulić Ciebie jak najbardziej mogę...

- margita
- Agilisowy Rezydent
- Posty: 5567
- Rejestracja: 17 lut 2012, 14:04
- Płeć: kobieta
- Skąd: zachodniopomorskie
Re: Brysia* i Tami
Soniu ... nie martw się ... wszystko pomalutku się ułoży ...
ja nie jestem super przykładem na piękne dokocenie ...
było ciężko ... duża różnica wieku i ogromna agresja Bronisława ...
u Ciebie jest przynajmniej bez agresji ... a to naprawdę bardzo, bardzo dużo ...
ja izolowałam koty chyba najdłużej na tym forum ... już dziewczyny mnie poganiały, że to już chyba czas ...
Dla Bronisława byłam miłością jedyną i co najważniejsze tylko jego ...
a tu przyszło mu się dzielić z małą kudłatą dziewczynką, która nie miała żadnych zahamowań aby swoją miłość i zaufanie również ze mną dzielić ...
do dziś śpi ze mną w łóżku (z małymi przerwami), domaga się głośno pieszczot, uklepuje, gada i biega za mną krok w krok ...
do dziś Bronisław patrzy wtedy na mnie z wyrzutem ...
ale dlatego zawsze pierwszy dostaje jedzonko, zawsze pierwszego biorę na ręce i całuje w pyszczocha kiedy przychodzę z pracy ... wie że jest kochany ... ale zazdrosny i tak jest ...
czasem to widać bo też potrafi wskoczyć na kolana mimo, że się nie mieści ... :-) i że nie jest to w jego naturze ... czasem nawet do łóżka wchodzi ... lubi też zajmować miejscówki małej ... na szczęście ona nie jest w ogóle zazdrosna ani obrażalska ... znajduje sobie szybko drugą miejscówkę i wszystko jest OK ...
a tak w ogóle to lubi Bronka i bierze z niego przykład w wielu sytuacjach ...
A tak po czasie to mogę powiedzieć, że Bronuś do małej się przyzwyczaił ... lubi ją obserwować, wspólnie rano biegają i ganiają się, a jak mała woła zawsze przychodzi i patrzy o co jej chodzi ...
do czułości raczej nie dopuszcza ... mała próbuje się otrzeć i nieraz jej na to pozwala ...
ale kiedy indziej miauknie głośno i wtedy Izuś wie, że ma nie podchodzić do Pana Bronka ... :-)
Teraz jest coraz lepiej bo Izuśka poważnieje i już tak nie zaczepia znienacka Bronusia ....
potrafiła napadać go w najmniej oczekiwanym momencie i Bronisław się złościł ...
teraz już tego nie ma ...
Pamiętaj, że mój przykład był bardzo ciężki ale do opanowania ... <mrgreen>
U Ciebie będzie na 100% lepiej tylko daj mu czas ... gadaj do niego cały czas, głaszcz, całuj i wszystko co robisz to najpierw z Tamisiem ... maluch nie będzie zazdrosny ... on sobie poradzi ... sam sobie czułość weźmie kiedy będzie jej potrzebował ... <mrgreen>
czas, czas i jeszcze raz czas ... ja dopiero odetchnęłam po 3 miesiącach ... u Ciebie będzie o wiele, wiele szybciej
będzie wszystko dobrze ... zobaczysz ...
trzymam kciuki za Tamisia ... aby jak najszybciej przywykł do sytuacji i zaakceptował malucha ...
za Ciebie też mocno trzymam kciuki ... dasz radę ..
jakby co to pisz ... zawsze Cię wesprzemy ...
<ok> <ok> <ok>
przepraszam, że tak zaśmieciłam Wasz wątek ...
ja nie jestem super przykładem na piękne dokocenie ...
było ciężko ... duża różnica wieku i ogromna agresja Bronisława ...
u Ciebie jest przynajmniej bez agresji ... a to naprawdę bardzo, bardzo dużo ...
ja izolowałam koty chyba najdłużej na tym forum ... już dziewczyny mnie poganiały, że to już chyba czas ...
Dla Bronisława byłam miłością jedyną i co najważniejsze tylko jego ...
a tu przyszło mu się dzielić z małą kudłatą dziewczynką, która nie miała żadnych zahamowań aby swoją miłość i zaufanie również ze mną dzielić ...
do dziś śpi ze mną w łóżku (z małymi przerwami), domaga się głośno pieszczot, uklepuje, gada i biega za mną krok w krok ...
do dziś Bronisław patrzy wtedy na mnie z wyrzutem ...
ale dlatego zawsze pierwszy dostaje jedzonko, zawsze pierwszego biorę na ręce i całuje w pyszczocha kiedy przychodzę z pracy ... wie że jest kochany ... ale zazdrosny i tak jest ...
czasem to widać bo też potrafi wskoczyć na kolana mimo, że się nie mieści ... :-) i że nie jest to w jego naturze ... czasem nawet do łóżka wchodzi ... lubi też zajmować miejscówki małej ... na szczęście ona nie jest w ogóle zazdrosna ani obrażalska ... znajduje sobie szybko drugą miejscówkę i wszystko jest OK ...
a tak w ogóle to lubi Bronka i bierze z niego przykład w wielu sytuacjach ...
A tak po czasie to mogę powiedzieć, że Bronuś do małej się przyzwyczaił ... lubi ją obserwować, wspólnie rano biegają i ganiają się, a jak mała woła zawsze przychodzi i patrzy o co jej chodzi ...
do czułości raczej nie dopuszcza ... mała próbuje się otrzeć i nieraz jej na to pozwala ...
ale kiedy indziej miauknie głośno i wtedy Izuś wie, że ma nie podchodzić do Pana Bronka ... :-)
Teraz jest coraz lepiej bo Izuśka poważnieje i już tak nie zaczepia znienacka Bronusia ....
potrafiła napadać go w najmniej oczekiwanym momencie i Bronisław się złościł ...
teraz już tego nie ma ...
Pamiętaj, że mój przykład był bardzo ciężki ale do opanowania ... <mrgreen>
U Ciebie będzie na 100% lepiej tylko daj mu czas ... gadaj do niego cały czas, głaszcz, całuj i wszystko co robisz to najpierw z Tamisiem ... maluch nie będzie zazdrosny ... on sobie poradzi ... sam sobie czułość weźmie kiedy będzie jej potrzebował ... <mrgreen>
czas, czas i jeszcze raz czas ... ja dopiero odetchnęłam po 3 miesiącach ... u Ciebie będzie o wiele, wiele szybciej
będzie wszystko dobrze ... zobaczysz ...
trzymam kciuki za Tamisia ... aby jak najszybciej przywykł do sytuacji i zaakceptował malucha ...
za Ciebie też mocno trzymam kciuki ... dasz radę ..
jakby co to pisz ... zawsze Cię wesprzemy ...
<ok> <ok> <ok>
przepraszam, że tak zaśmieciłam Wasz wątek ...
- manita
- Agilisowy Rezydent
- Posty: 3446
- Rejestracja: 26 lip 2010, 17:31
- Kontakt:
Re: Brysia* i Tami
No tak, człowiek to na chwilę z obiegu wypadnie i już go wieści zaskakują. Soniu młody jest śliczny. Za Tamisia trzymam kciuki i wierzę, że chłopak się przekona do nowego kolegi.
- Sonia
- Agilisowy Rezydent
- Posty: 16876
- Rejestracja: 11 mar 2010, 09:51
- Płeć: K
- Skąd: Orzesze
Re: Brysia* i Tami
Dziękuję Wam za wsparcie duchowe kochane Cioteczki
Ja wiem, że powinnam się cieszyć, że u nas i tak poszło nadzwyczaj dobrze, bo i łapoczynów nie było i żadnej agresji, tylko jeszcze żeby ten mój misiaczek kochany nie miał takiej smutnej minki
Tamiś musi sobie poukładać wszystko w główce. Nie reaguje jak mały koło niego przechodzi, nawet jak śpi sobie na szafie to nie schodzi z niej, jak Tobiś mu tam wlezie i położy się nad nim na tej górnej półce nad drzwiami. Dzisiaj jak im szykowałam gotowanego kurczaka z rosołkiem na dwa talerze, to zanim zdążyłam to rozdzielić, to Tami się już zabrał za wylizywanie rosołku, a mały perszing przecież nie będzie czekał i wepchnął mu się do michy i razem chłeptali.
Najbardziej martwi mnie też teraz waga Tamisia. On się teraz prawie wcale nie rusza, bo nie bawi się już wcale i zrobił się strasznie gruby, nie wiem, jak sobie z tym poradzimy. Teraz małemu daję mokre 2 x dziennie, a Tami patrzy, więc nie mam serca mu nie dać. Rano to staram się mu dać dosłownie symbolicznie, ale tak właściwie to chyba w ogóle nie powinien dostawać mokrego dopóki nie schudnie. No nic, musimy przeczekać przez te 2-3 miesiące, a potem będziemy się musieli wziąć za Tamisia, jak nadal nie będzie chciał się ruszać.
A teraz coś o Tobisiu :-) Łobuz przeokropny jest <diabeł> Jest jeszcze gorszy niż Brysia. Włazi po firance z ziemi do połowy okna, dynda na niej i pastwi się nad nią, choćby lew.
Nie wiem w jakim języku go Dorszka szkoliła, ale kompletnie nie ma pojęcia co to znaczy "Nie wolno!" Chyba ledwo na miernym przeszedł z tego przedmiotu <lol>
Próbuje jeść wszystko co napotka na swojej drodze. Nie da się nawet kromki chleba zrobić, bo zanim posmaruję ją masłem, to 15 razy muszę go ściągać z blatu. Właśnie Tż poszedł sobie jabłko obrać, na co Tobiś w te pędy poleciał do kuchni, bo a nóż mu się trafi coś dobrego <mrgreen>
Talerzyk po maśle oczywiście skrupulatnie mi wymył, żeby się masełko nie zmarnowało.
No i oczywiście łobuz już zaliczył moją półeczkę w kuchni, gdzie go absolutnie nie miało być. Na szczęście na razie tylko raz go tam skusiło.
Doszło nam też wycieranie zlewu, bo Tobiś uwielbia włazić do mokrego zlewu. Żeby tylko sobie wchodził to by nie było problemu, ale uparł się, że mokre kałuże w zlewie najlepiej nadają się do wylizania.
Tobisiątko za to w przedszkolu celująco zaliczył inne przedmioty czyli z miziankowatości i nakolankowości <zakochana> Przychodzi do nas pospać, nawet nas nie budzi, tylko grzecznie sobie leży, jak się obudzi. Dzisiaj pospał sobie na moich kolankach po południu. A jak siedzimy sobie i patrzymy na telewizor, to przychodzi, rozłoży się na drzemkę między nami i tak sobie śpi przytulony do czyjegoś boku. Nawet noszenie na rączkach nie jest dla Tobisia straszne <zakochana>
No to tyle z relacji na dzisiaj <mrgreen>
Ja wiem, że powinnam się cieszyć, że u nas i tak poszło nadzwyczaj dobrze, bo i łapoczynów nie było i żadnej agresji, tylko jeszcze żeby ten mój misiaczek kochany nie miał takiej smutnej minki
Tamiś musi sobie poukładać wszystko w główce. Nie reaguje jak mały koło niego przechodzi, nawet jak śpi sobie na szafie to nie schodzi z niej, jak Tobiś mu tam wlezie i położy się nad nim na tej górnej półce nad drzwiami. Dzisiaj jak im szykowałam gotowanego kurczaka z rosołkiem na dwa talerze, to zanim zdążyłam to rozdzielić, to Tami się już zabrał za wylizywanie rosołku, a mały perszing przecież nie będzie czekał i wepchnął mu się do michy i razem chłeptali.
Najbardziej martwi mnie też teraz waga Tamisia. On się teraz prawie wcale nie rusza, bo nie bawi się już wcale i zrobił się strasznie gruby, nie wiem, jak sobie z tym poradzimy. Teraz małemu daję mokre 2 x dziennie, a Tami patrzy, więc nie mam serca mu nie dać. Rano to staram się mu dać dosłownie symbolicznie, ale tak właściwie to chyba w ogóle nie powinien dostawać mokrego dopóki nie schudnie. No nic, musimy przeczekać przez te 2-3 miesiące, a potem będziemy się musieli wziąć za Tamisia, jak nadal nie będzie chciał się ruszać.
A teraz coś o Tobisiu :-) Łobuz przeokropny jest <diabeł> Jest jeszcze gorszy niż Brysia. Włazi po firance z ziemi do połowy okna, dynda na niej i pastwi się nad nią, choćby lew.
Nie wiem w jakim języku go Dorszka szkoliła, ale kompletnie nie ma pojęcia co to znaczy "Nie wolno!" Chyba ledwo na miernym przeszedł z tego przedmiotu <lol>
Próbuje jeść wszystko co napotka na swojej drodze. Nie da się nawet kromki chleba zrobić, bo zanim posmaruję ją masłem, to 15 razy muszę go ściągać z blatu. Właśnie Tż poszedł sobie jabłko obrać, na co Tobiś w te pędy poleciał do kuchni, bo a nóż mu się trafi coś dobrego <mrgreen>
Talerzyk po maśle oczywiście skrupulatnie mi wymył, żeby się masełko nie zmarnowało.
No i oczywiście łobuz już zaliczył moją półeczkę w kuchni, gdzie go absolutnie nie miało być. Na szczęście na razie tylko raz go tam skusiło.
Doszło nam też wycieranie zlewu, bo Tobiś uwielbia włazić do mokrego zlewu. Żeby tylko sobie wchodził to by nie było problemu, ale uparł się, że mokre kałuże w zlewie najlepiej nadają się do wylizania.
Tobisiątko za to w przedszkolu celująco zaliczył inne przedmioty czyli z miziankowatości i nakolankowości <zakochana> Przychodzi do nas pospać, nawet nas nie budzi, tylko grzecznie sobie leży, jak się obudzi. Dzisiaj pospał sobie na moich kolankach po południu. A jak siedzimy sobie i patrzymy na telewizor, to przychodzi, rozłoży się na drzemkę między nami i tak sobie śpi przytulony do czyjegoś boku. Nawet noszenie na rączkach nie jest dla Tobisia straszne <zakochana>
No to tyle z relacji na dzisiaj <mrgreen>
- Kasik
- Agilisowy Rezydent
- Posty: 5350
- Rejestracja: 24 lip 2013, 22:49
- Płeć: kobieta
- Skąd: Szczecin
Re: Brysia* i Tami
Marzenko, z tego co piszesz, poza smutną minką Tamisia jest absolutnie wspaniale <ok> <ok> <ok>
Wszyscy dokoceni pamiętają minę cocker spaniela i smutne oczy rezydenta bo to niestety zapada w serce
, ale potem zwykle tych plusow jest znacznie więcej i ja trzymam kciuki, zeby u Was były już same plusy
No i masz taki cudny nakolankowy egzemplarz <zakochana> , na mnie koty włażą tylko jak spię, i to niestety zdarza sie nawet parami, jestem wtedy bardziej unieruchomiona tym ciężarem niż nieboszczyk <lol> A Tobi na kolana się ładuje, no cudo, co tam firanki <roll> Ten, kto wymyślił te nieszczesne firanki z pewnością nie miał kota

Wszyscy dokoceni pamiętają minę cocker spaniela i smutne oczy rezydenta bo to niestety zapada w serce
No i masz taki cudny nakolankowy egzemplarz <zakochana> , na mnie koty włażą tylko jak spię, i to niestety zdarza sie nawet parami, jestem wtedy bardziej unieruchomiona tym ciężarem niż nieboszczyk <lol> A Tobi na kolana się ładuje, no cudo, co tam firanki <roll> Ten, kto wymyślił te nieszczesne firanki z pewnością nie miał kota
- Beate
- Agilisowy Rezydent
- Posty: 6863
- Rejestracja: 18 kwie 2013, 07:36
- Płeć: kobieta
- Skąd: Łódzkie
Re: Brysia* i Tami
Soniu miejmy nadzieję ,że jednak Tamiś w końcu się rozrusza i będzie brykał w parze z Tamisiem , oby nie po firankach <lol>
A nakolankowego Tobisia zazdraszczam ogromnie :-)

A nakolankowego Tobisia zazdraszczam ogromnie :-)