Ula, u mnie było podobnie, młody potrafił z gory wskoczyc przechodzącej Kayi na grzbiet i zwykle trochę na gapę ujechał <diabeł> Kaya nie pozostawała mu dłużna, jak właził pod matę na balkonie to z drapaka potrafila na niego zeskoczyć

Nigdy nie było przy tym syku, wyciągniętych pazurów. Jak nie chciała zeby młody ją gonił to wskakiwała na szafę i było po zabawie. Tak naprawdę to chyba pokłóciły się dwa razy i było to spowodowane poddenerwowaniem w domu, mieliśmy u nas corkę męza, nastolatkę, ale jednak dla nich to osoba obca. Wtedy Kaya zasyczała, a ja odwracałam uwagę kotów od siebie. Z biegiem czasu moje kotki mniej się bawią, Tyson wciąz ma zapędy na lowczego, jest jeszcze młody i chyba dlatego przyczaja sią na nią. Jak widzę, ze Kaya jest poirytowana to łapię za wędkę i staram się go zmęczyć bo czasem az w nim buzuje. Ale często ku mojemu zdziwieniu ta wariatka aż się prosi, zeby on ją gonił. Niby bawi się ze mną, ale wypatruje i czeka czy Tyson przycupnięty się na nią patrzy, jak tylko ściągnie go wzrokiem to wtedy mogę sobie machać, ona zaczyna na tapczanie przed nim tanczyć, jak młody się zbiży to wtedy dzida. Dzieje się to tak szybko, ze Tyson gapa czasem nie wie co się stało, a ta wariatka tylko wychyla się zza rogu i patrzy, czy za nią goni. Jak nie goni, to jest często rozczarowana. Ta relacja kotów z biegiem czasu bardzo się u mnie zmienia, Tyson już nie jest taki natarczywy jak kiedyś i myslę, ze u Ciebie tez tak będzie. Kiedyś nie było mowy żeby ustąpił Kayi przy zabawie, a ostatnio to właśnie on ustępuje. Jeśli widzisz, ze jedno drugiemu dokucza, to wtedy faktycznie odwracaj ich uwagę od siebie, reaguj, ja przynajmniej tak robiłam i robię.