Ja tak na szybko bo ostatnio nie mam na nic czasu...ostre przygotowania do przyjścia na świat maluszka....
Raja ostatnimi czasy stała sie bardzo agresywna w stosunku do całej naszej rodziny....nie wiem dlaczego.....
Nie pozwoliła mojemu synowi przejść przez przedpokój kiedy ona sobie na nim była...syczała na niego i kilka razy łapą drapnęła....doszło do tego,że i na mnie i na męża syczała i ujadała jakby chciała powiedzieć'nawet sie do mnie nie zbliżaj".
Potrafiła zaatakować któreś z nas tylko dlatego,ze przechodziliśmy obok niej,np. z kuchni do pokoju...
Atakowała Puchatego nawet kiedy był od niej 2 metry i jedynie przechodził nawet jej nie tykając....
Poważnie zaczęliśmy sie zastanawiać co z nią się dzieje......
To,że trzyma na dystans Puchacza to mi nie przeszkadzało i nie dziwiło nawet,zasady w stanie i miejsce musi być....ale to,ze bez powodu atakowała mi dziecko juz mi sie nie podobało....
Mikołaj przybiegał do mnie wiele razy i mówił "mamo Raja mi nie pozwoli przejść"!!!
Sama osobiście widziałam wiele razy,jak do niego z łapami się rzucała,jak go podrapała bo Miki wracał z toalety i musiał przejść przez przedpokój a hrabinka sobie leżała wywalona na samym środku podłogi...
Poszłam nawet do weta zapytać co moze być przyczyną jej nagłej agresywności do nas to była zaskoczona zwłąszcza,ze zna historię kotki i wiedziała,ze jest z nami już długo a zaczęła być taka jak ją wypuszczaliśmy za upragnionym dworem...
Ogólnie do ludzi lgnęła,niejednokrotnie widziałam przez okno w kuchni jak ja dzieci głaszczą,jak biegnie do kogoś i ją głaskali,dzika nie była....więc tym bardziej nie rozumięliśmy jej zachowania...
Ja to się troche zaczęłam obawiac o dzieci.....Skoro potrafi cztero latka atakować a on się jej boi to co będzie jak następny urośnie,będzie raczkował i złapie ja za ogon czy ucho...to przecież podrapała by mu całą buzię....
Miki jest większy a ma nogi podrapane i strasznie się jej boi.
Puchaty już nawet nie zwracał na nią uwage,schodził jej z drogi....
Ale do rzeczy....
Postanowiliśmy ja oddac komuś dobremu już przeciez dawno temu,choć z innych wcześniej powodów,jej tęsknoty....
Mój wujek,brat mojego taty z żoną to samotne bezdzietne małżeństwo mieszkające 40km od Wrocławia....
Przyjechali do mnie jakiś czas temu....ciotka to zapalona kociara,karmi wszystkie koty z ulicy ale swojego kota nie mają....
wiec ich zapytałam czy by jej nie chcięli wziac pod swój dach,opowiedziałam jaka ona jest i czego mogą sie po niej spodziewać....
Zresztą byli i sa u nas średnio raz w miesiacu więc Raje znają już od dawna ona zna ich...daje sie im głaskać i nie robi problemów.
Raję zabrali do siebie,na próbę na razie....ale jest u nich już nie cały miesiąc i ani razu ich nie atakowała.Ma u nich spokój bo nie ma dzieci,nie ma innych kotów i może być pania we włąsnym domu....na dwór wychodzi bo oni mieszkają w maleńkiej miejscowości jeśli nie wsi nawet,maja dom ogrodzony i zdala od ulicy....
Tam sie w ciagu dnia drzwi na klucz nie zamyka,kiedy kotka chce to albo ciocia albo stryjek ją wypuszczają,nauczyła sie wracać do domu....
Baliśmy się,ze sie zagubi,nowe miejsce,nowi ludzie...ale ona jest na prawde mądrą kotką i poradziła sobie praktycznie od pierwszego dnia...możliwe,ze dużo dało to,ze kotka zna wujostwo i dlatego im ufa i zobaczyła,ze ma u nich ciepło,opiekę,swobode i jedzenie.....
Cioctka w niej zakochana,nawet dzisiaj byli u nas ale kotka została w domu....cieszę sie ze nie musiałam jej oddawać obcym ludziom.A tak wiem,ze jest jej dobrze,że jest dobrze traktowana i mozemy ją odwiedzać

Teraz ja zobaczymy na Wszystkich Świętych bo będziemy u wujostwa bo w tej miejscowości pochowani są moi dziadkowie oraz tato mój....
To tyle.....
A puchaty został przystrzyżony bo dosłownie zostawiał kempy sierści.....chyba zmieniał na zimę i wychodziła mu masakrycznie.....wet twierdzi,ze to normalne i ze nie jest to winą złego karmienia czy choroby.....Puchaty to okaz zdrowia.....choć denerwuje mnie,ze nie nauczył się w hodowli korzystania z drapaka tylko pazury zdziera na dywanie,fotelu czy kanapie zaciągając je.....
Wkrótce fotki wstawię jakieś,a moze juz z maleństwem wspólne:)