Czuję się nieco dziwnie. Zwykle komentowałam kocią rzeczywistość zaocznie. Teraz piszę wolniej, bo Bambaryłka myje się oczywiście na klawiaturze
Przed Niebieskim wyzwanie nie lada, czyli dogadanie się z bokserką Bertą i kotem Posłem.
Na Bertę na razie syczy i nie może zrozumieć, czego chce ten wielki potwór. A Bertusia i chciałaby i boi się, bo już kilka tygodni temu dowiedziała się jaka jest moc Bambaryłkowych pazurów.
Za to Panowie spotkali się przed chwilą nos w nos - maluch postanowił się zakolegować i zorganizował spotkanie na oparciu fotela. Kociska się obwąchały, pogadały, a w pewnym momencie ostrzegawczo podniosły do góry po jednej łapie i zaraz potem opuściły (okazało się, że obaj są praworęczni). Wyglądało to prawie jak hitlerowskie pozdrowienie
Bambaryłka dzielny bardzo. Podziwiam go za odwagę i równowagę. Wspieram go jak mogę, kojąc antypsi warkot na własnej piersi, ale zdaję sobie sprawę że nie są to objęcia Pani Doroty.
To prawdziwy Mały-Wielki Kot.
cdn.



