A nawiązując do historii Rachelki, to ciężko mi było o tym pisać, bo o mało nie straciłam dwóch kotów. Po jej śmierci Parysek był bardzo nieszczęśliwy: nie jadł , nie pił, nie kuwetkował. Trudno mi do tej pory o tym myśleć.
Mam złe zdanie o wetach, nie mam do nich zupełnie zaufania.
A to maleńka, nieżyjąca Rachelka.





