Faduś dziś po raz pierwszy zwiedził pięterko, wejścia ma bardzo dozowane, bo dziewczyny zaprzyjaźnione i znajome, wszystkie oprócz... Vesper. Trzeba więc tę parę "dokocić", oczywiście stroną cierpiącą jest Vespulka, która, gdy pierwszy raz zobaczyła Fado, uświadomiła sobie, co znaczy słowo "duży" <lol> Faduś jest bardzo stabilny, poza tym trzy razy zdarzyło mu się mieć do czynienia z kotkami walecznymi, więc na widok burczącej i syczącej Vesper zrobił "buzię w ciup", i z miną "ale o co chodzi" przysiadł grzecznie i przeczekał. Ale ich kontakty trzeba stale kontrolować i dozować, zaczęliśmy od spotkań w terenie neutralnym, czyli przedpokoju, potem karmienia w przedpokoju, z Vesper na stołku nad Fadusiem, żeby sobie spokojnie jadła i patrzyła, od wczoraj wpuszczamy Fado do pokoju, na krótko, dziewczyny trochę zdziwione, maluchy zachwycone nowym, wielkim misiem, nowym ogonem do ciągnięcia i wielkimi polikami do pacania, a sam Fado trochę niepewny, bo tyle bab, a Vesper nie może od niego oderwać oczu <lol> I tak to potrwa na razie, sporo ekwilibrystyki przy tym, no i chip bardzo świeży, więc jeszcze bez kontroli towarzystwa zostawić nie można przez najbliższe dwa tygodnie, ale też tyle pewnie potrwa to moje "dokacanie", więc nie ma zmiłuj.
Mój chudzielec, niby 7 kilo ciała, ale 1/3 to w głowie, bo boczki ciągle z dołeczkami <lol> Zdjęcia dedykuję specjalnie Soni <serce>




