Vincent i Borys
-
Marzena
- Posty: 145
- Rejestracja: 07 wrz 2010, 17:51
Zabawki ze sklepu są słabe, poza piszczącą myszą, rewelacja, chociaż i w tym przypadku, najlepsza zabawa jest wokół nóg pańci. Organizujemy się jak każdy, kulki z papieru, orzechy, jajo na twardo w skorupce.
Ale ostatni jest problem z apetytem. Jemy bardzo mało. Nie wiem czy dlatego, że wzrost już nie tak szybki jak dotąd?
Do Reni
Czy z tym pokrewieństwem to nie pomyłka? Nie jestem pewna ale mama Vincenta to kotka około roczna, więc to nie może być chyba jej już drugi miot ?
Ale ostatni jest problem z apetytem. Jemy bardzo mało. Nie wiem czy dlatego, że wzrost już nie tak szybki jak dotąd?
Do Reni
Czy z tym pokrewieństwem to nie pomyłka? Nie jestem pewna ale mama Vincenta to kotka około roczna, więc to nie może być chyba jej już drugi miot ?
- Renia
- Posty: 1142
- Rejestracja: 11 cze 2009, 17:18
Marzenko nie mam przy sobie rodowodu, więc nie sprawdzę kto jest mamą Megusi.
Przepraszam, że tak niesympatyczne wieści Ci napisałam o nich, ale wczoraj nie wytrzymałam. Strasznie się zdenerwowałam, jak zobaczyłam, że to już miot D, a po hodowli ani widu ani słychu. Bardzo mnie boli, że tak przedmiotowo nas potraktowali, co oczywiście nie zmienia faktu, że Megula ma dla siebie całą wielką połówkę mojego serca :-)
Przepraszam, że tak niesympatyczne wieści Ci napisałam o nich, ale wczoraj nie wytrzymałam. Strasznie się zdenerwowałam, jak zobaczyłam, że to już miot D, a po hodowli ani widu ani słychu. Bardzo mnie boli, że tak przedmiotowo nas potraktowali, co oczywiście nie zmienia faktu, że Megula ma dla siebie całą wielką połówkę mojego serca :-)
