Danusia pisze:Mój tata wiele lat temu biedaczysko musiał kiedyś w zimie bardzo wczesnie wstać i z tego wszystkiego w kapciach wylądował na przystanku autobusowym do dzisiaj to pamiętam jak biegusiem wrócił <lol>
<mrgreen>
ja tatę rozumiem, bo śpiochem jestem i rano to n jakimś autopilocie działam.
Rozumiem niechęć do porannego wstawania, ja na szczęście mogę wstawać o której chcę, fizjologiczna pora budzenia się to minimum 9 <mrgreen> (a i pracować prawie nie muszę i bardzo dobrze, bo gdybym była stworzona do pracy to by mnie praca nie męczyła - a męczy <roll> )
Aga L. pisze:Rozumiem niechęć do porannego wstawania, ja na szczęście mogę wstawać o której chcę, fizjologiczna pora budzenia się to minimum 9 <mrgreen> (a i pracować prawie nie muszę i bardzo dobrze, bo gdybym była stworzona do pracy to by mnie praca nie męczyła - a męczy <roll> )
<mrgreen> Mam dokładnie tak samo - nie lubię si przemęczać.
Zauważcie, że tego drewnianego kota też obrócił <mrgreen> <mrgreen> <mrgreen> chyba Karmelek, bo ja nie, Tosia też nie, chyba że TZ rano przed wyjściem do pracy czegoś szukał i go przestawił .