Dzięki Dziewczyny! I za wsparcie i za głosy rozsądku
Mały jest już w nowym domu, przyzwyczaja się do nowego miejsca, nowych ludzi i... do braku innych kotów :-) Moja trójka była dla niego przez te kilka dni u nas, niekończącym się źródełkiem szczęścia

Bardzo żywiołowe kociątko nigdy nie miało dość ani zabawy w berka, ani w "zapoluję na Twój ogon", ani skakania nad leżącym kotem

Moje koty znosiły to dzielnie, o dziwo zaakceptowały małego bardzo szybko. Może jakimś szóstym zmysłem wiedziały, że on jest tylko na chwilę? Nie wiem... Najbardziej zaskoczyła mnie nie odwaga Jadwini, bo od razu wiedziałam który z moich kotów będzie małą znajdą najbardziej zainteresowany <mrgreen> ani nie ostrożne reakcje Leosia, bo Leosiek do odważnych ani groźnych zupełnie nie należy <mrgreen> ale reakcja Lucka, po którym spodziewałam się warczenia i łapoczynów, a do niczego takiego nie doszło. Mały wszedł do nas, obejrzał cały dom, jak tylko jakiś kot pojawiał się na horyzoncie, wydawał z siebie przeraźliwe dźwięki, czym najwyraźniej Luckowi zaimponował. Okazało się że ktoś potrafi warczeć głośniej od niego

A mały właśnie Luckiem zainteresował się najbardziej. Już po 1 dniu łaził za nim, zaczepiał go i tylko na Lucka ogon chciał polować i tylko koło Lucka chciał się położyć :-) Może wyczuł pewne pokrewieństwo kolorystyczne

a może zaimponował mu kot największy i najbardziej zdecydowany. W każdym razie przez parę dni wyglądali jak szef mafii i nadgorliwy młody mafioso <lol>
Trochę brakuje mi teraz przelatującej pod nogami rozpędzonej kulki czarnego futerka... Tym bardziej, że ta mała kulka okazała się skrywać w sobie podobne do Leośkowego serce i przytulała się do mnie całą sobą <zakochana> Martwię się, że trochę za długo był u nas, że trochę za bardzo się przywiązał, że może powinniśmy byli mniej uczuć mu okazywać i że teraz może być mu trudno się odnaleść w nowym domu... Ale na razie wiadomości są całkiem dobre. Je (temu się akurat nie dziwię, bo on ciągle je <lol> ), korzysta z kuwety i spał z Malenką <zakochana> Trochę na razie unika "dużych", ale może po prostu potrzebuje czasu.
Acha. Nazywa się Furia :-) Na cześć Czarnej Furii vel Szczerbatka, który też jest czarny, też ma zielone oczy i jest bohaterem ulubionego filmu dziewczynek, "Jak wytresować smoka" :-)